wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 5


Muszę to przyznać.. zakochałam się w Draconie. Nie mam pojęcia jak osoba, której się nienawidziło, może stać się dla Ciebie tak ważna. No tak.. on jest dla mnie ważny, ale czy ja dla niego? Zastanawia mnie czy on po prostu nie chce się dobrze zabawić. Tyle plotek krąży po szkole. Ciekawe czy jest w nich choć ziarenko prawdy. A to, że Draco zaliczył każdą dziewczynie w Slytherinie? Mam nadzieję, że to nie prawda. Praktycznie rzecz biorą mogłabym tak rozmyślać całe życie.. no, ale muszę się w końcu wziąć za te powalone prace na transmutacje. – rozmyślałam
 -Hej Hermiona – rzucił Harry wchodząc do Pokoju Wspólnego i siadając obok mnie przy kominku.
 -Cześć Harry – odpowiedziałam znad notatek. Wciąż myślałam o tym co powiedziałam nie dawno Draconowi.. On zapytał czy przejmuję się Ronem i Harrym, a ja odpowiedziałam, że już nie. Przecież oni są moimi przyjaciółmi.. Muszę się nimi przejmować. Ale z drugiej strony.. jest Draco. 
 -Skończyłaś już robić transmutację? – zapytał Potter wyrywając mnie z zamyślenia
 -Co? Ah.. nie, jeszcze nie, a Ty?
 -Właśnie zaczynam. – uśmiechnął się.
 -Dziś i tak jest piątek, a te prace są na poniedziałek.. Ja je chyba dokończę w sobotę, lub niedzielę.. A teraz lecę się położyć.. Papa Harry – pożegnałam się i ruszyłam w kierunku sypialni prefektów. Taaaak, jestem prefektem i mam swój własny pokój z prywatną łazienką. Drugim prefektem był Ron, co nigdy mi nie przeszkadzało, ale teraz jak najbardziej zaczęło.
Zamknęłam drzwi i z zamiarem zrobienia wieczornej toalety udałam się do łazienki, gdzie odbyłam długą.. naprawdę meeega długą kąpiel. Chyba mi tego brakowało, heh – uśmiechnęłam się do siebie. Wychodząc z łazienki ujrzałam siedzącą na ramie mego łóżka, sowę. Była bardzo piękna. Szara, w drobne czarne cętki na skrzydłach. Gdy mnie zoabczyła, odwróciła główkę z gracją w moją stronę i podniosła prawą nóżkę, do której przywiązany był list. Ledwo go odwiązałam, sówka wyfrunęła przez okno. Jak widać nadawca listu nie oczekiwał ode mnie odpowiedzi. Usiadłam na łóżku otwierając list. Od razu rozpoznałam drobne, zgrabne pismo.. A więc jest to list od profesor McGonagall.


Sz.P. Hermiona Granger
Wieża Gryffindoru, pokój prefekta.
Serdecznie witam. Chciałabym zawiadomić, iż w nocy z niedzieli na poniedziałek Patrol Nocny, przypada Gryffindorowi. Mam nadzieję, że stawi się Pani wraz z Ronaldem Weasleyem pod moim gabinetem o godzinie 01:00 w nocy. Informuję również, że patrolujecie z Slytherinem, a tam jak sądzę prefektem jest Pan Dracon Malfoy, oraz Panna Pansy Parkinson. Życzę miłego wieczoru.
                                           Prof. Minerwa McGonagall.

Jęknęłam cicho podczas czytania listu. W ogóle i wcale nie miałam ochoty na ten cholerny patrol, z cholernym Weasleyem. Ale cóż.
Odłożyłam list na stolik obok łóżka i weszłam pod kołdrę. Byłam okropnie zmęczona i miałam ochotę od razu zasnąć. Niedoczekanie moje, bo nagle usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
 -Proszę. – powiedziałam.
 -Hej Herm, śpisz? – rudzielec wślizgnął się do mojego pokoju.
 -Nie, już nie. – odpowiedziałam chłodno, patrząc na niego z wyrzutem – coś się dzieje, że tu przyszedłeś?
 -Przepraszam, nie chciałem Cię obudzić. Dostałaś list od McGonagall? – doskonale wiedziałam, że przyszedł tu po prostu, żeby się upewnić, że jestem w pokoju, a nie gdzieś indziej.
 -Wiesz, jestem prefektem, więc to by było dziwne gdybym nie dostała. A teraz błagam pozwól mi się wyspać i z łaski swojej idź do siebie. – warknęłam, na co wystraszony Ron wybiegł z mojego pokoju, trzaskając przy tym niemiłosiernie drzwiami. Doskonale wiedziałam, że Weasley jest we mnie zakochany, ale co mogłam na to poradzić. Tak rozmyślając zasnęłam i obudziłam się przed 9. W pośpiechu się ubierając i jednocześnie robiąc poranną toaletę, zbiegłam na dół, gdzie czekała na mnie Ginny.
 -Hej Gin! – ucałowałam przyjaciółkę w policzek i ruszyłyśmy do Wielkiej Sali na śniadanie.
Już w drzwiach wejściowych zderzyłam się z kimś.
 -Ojej przepraszam – rzuciłam zadzierając głowę do góry, ponieważ ten ”ktoś” był ode mnie wyższy. Jak się okazało był do Malfoy. Napotykając jego wzrok na mojej twarzy wykwitł rumieniec, a on uśmiechając się wyminął mnie i Ginny i ruszył do lochów.
 -O matko, dziewczyno wiedziałaś!? – wrzasnęła ruda.
 -Co? – odparłam ze zdziwieniem.
 -No, jak on na Ciebie patrzył.. – odparowała podekscytowana Weasley’ówna.
 -Normalnie – zaśmiałam się patrząc na przyjaciółkę
 -Podobasz mu się – stwierdziła dziewczyna uśmiechając się, ale po chwili na jej twarzy wymalowało się przerażenie – podobasz się Malfoyowi!
 -Haha, a nawet gdyby to co? – nie mogłam przestać się śmiać widząc jej przerażoną minę.
 -To co!? Czy Ty nie wiesz kim jest Malfoy!? – szepnęła teatralnie, nadal przerażona Ginny.
 -Jest całkiem przystojnym, uroczym, pociągającym i nieziemsko seksownym ślizgonem – odparłam zanim zdążyłam ugryźć się w język. Po wypowiedzeniu tych słów na twarzy Ginny wymalowało się jeszcze większe przerażenie.
 -On Ci się też.. nie wierzę. – powiedziała dziewczyna łapiąc się za głowę.
 -Oj Ginny – pogłaskałam przyjaciółkę po ramieniu i zabrałam się za jedzenie śniadania.
 -Herm, ale on jest ślizgonem! – mówiła ściszonym głosem.
 -A ciekawe kto rok temu nadawał jaki to Blaise Zabini jest przystojny – odgryzłam się przyjaciółce pokazując jej język, co najwidoczniej ją zatkało bo do końca śniadania już się nie odezwała

Po śniadaniu ruszyłyśmy z powrotem do naszej Wieży by się przebrać i zabrać trochę pieniędzy do Hogsmead. Gdy byłyśmy już gotowe zeszłyśmy na dół gdzie mieli się spotkać wszyscy, którzy idą do miasteczka. Był już tam Harry i Ron, który był na mnie najwidoczniej obrażony, za to że wczoraj tak bezczelnie go wyprosiłam z pokoju. Były też siostry Patill, Lavender, Pansy no i.. Draco oraz Blaise, na widok, których serca moje i Ginny zabiły szybciej. Wymieniłyśmy z rudą porozumiewawcze spojrzenia i ustawiłyśmy się razem w parze, tak by McGonagall mogła policzyć ile osób idzie do Hogsmead. Na nasze nieszczęście (a może szczęście?) Zabini i Malfoy ustawili się za nami, co było dla mnie i młodej Weasley’ówny trochę krępujące.
Gdy byliśmy już w połowie drogi usłyszałam za sobą cichy, lecz wyraźny szept.

 -Za chwilę w Trzech Miotłach. Wezmę ze sobą Blaise’a. Możesz wziąć Weasley’ównę. –  wzdrygnęłam się czując jego oddech na mojej szyi. Głos najwyraźniej należał do Malfoya. 

------------------------------------------------------------------------

Hej! Tak więc kolejny rozdział za nami. Jak myślicie co wydarzy się w Trzech Miotłach? ;D
Osobiście jestem z tego rozdziału nawet zadowolona, ale nie jest on idealny. Lecz opinia należy do Was, więc komentujcie! Komentarze są fajne! Nawet bardzo fajne! Mam nadzieję, że nikomu nie będzie przeszkadzać, że wplątam tu troszeczkę Blinni :* 

niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 4


-Panno Granger! – warknął Snape wyrywając mnie z zamyślenia.
-Przepraszam profesorze. – wyszeptałam i od razu zajęłam się sporządzaniem notatek. Im bliższe stawały się moje stosunki z Malfoyem tym bardziej nienawidziłam metki, która została do mnie przyszyta „kujonka”.
-Dobrze, więc dziś popracujemy w parach – usłyszałam głos Snape przesycony jadem. – Granger, bądź łaskawa dosiąść się do Panny Parkinson.
-Nie zgadzam się. – syknął Draco wstając. Co on do cholery robi?
-Co to ma znaczyć Malfoy? – Snape zmrużył oczy patrząc na blondyna.
-Panie profesorze to oczywiste Dracuś chce pracować ze mną, prawda misiaczku? – zapytała Parkinson przesłodzonym głosem.
-Nie zupełnie Pansy. – chłopak spojrzał chłodno na dziewczynę. – chciałbym pracować z Granger.
-Panie Malfoy, proszę nie podważać mojego zdania. – warknął nauczyciel.
Onieonieonieonie – powtarzałam sobie w myślach, spodziewając się najgorszego.
-To znaczy, że mogę pracować z Granger? – syknął Draco, patrząc na mnie z.. zaraz, zaraz?? Czy ja dostrzegłam w jego oczach.. czułość!?
-Pst.. Hermiona – usłyszałam głos Rona i Harrego za sobą i z niechęcią odwróciłam się do nich.
-Co? – syknęłam zerkając na nauczyciela, który był zajęty rozmową z blondynem.
-O co chodzi Malfoy’owi? Dlaczego chce z Tobą pracować? – zapytał Harry
-Nie mam pojęcia. – skłamałam.
-Niech trzyma się od Ciebie z daleka, bo jeśli nie to poczuje smak mojej pięści – warknął rudzielec, na co przewróciłam z niesmakiem oczami i odwróciłam się do swojego stolika, lecz naprzeciw siebie ujrzałam.. muszę przyznać bardzo przystojną twarz Ślizgona.
-Co Ty tu.. – zaczęłam, lecz ON musiał mi oczywiście przerwać.
-Musimy porozmawiać.
-Nie mamy o czym. –ucięłam rozmowę i zaczęłam przygotowywać eliksir. W głębi duszy naprawdę pragnęłam go całą sobą.

*po lekcjach*

-Hej, Granger, czekaj no proooszę Cię! – jęczał Malfoy idąc za mną.
-Czego chcesz!? – odwróciłam się  gwałtownie, jednocześnie fundując sobie przygniecenie przez pędzącego blondyna.
-Mówiłem, że chcę porozmawiać. To wczoraj.. to nie miało tak wyjść.
-No i co z tego? – ziewnęłam, zakrywając ten fakt dłonią.
-Jutro jest wyjście do Hogsmead. Może pójdziemy razem na kremowe piwo i porozmawiamy? – zaproponował Draco.
-Nie. Ja.. ja już się z kimś umówiłam. – skłamałam, po czym odwróciłam się na pięcie i odeszłam.

Weszłam do biblioteki w zamiarze poszukania czegoś ciekawego do przeczytania.
-Cześć Hermiono. – przywitała się Luna.
-O, cześć Luna. – przywitałam ciepło przyjaciółkę. – Co u Ciebie słychać?
-W sumie to nic. A u Ciebie? Widzę w Twoich oczach, że coś się dzieje. – stwierdziła blondynka.
-Och to nic takiego. – spuściłam głowę, czerwieniąc się.
-Coś się dzieje, ale nie ma Cię kto wysłuchać? Ja chętnie to uczynię. – zaproponowała dziewczyna.
-Luna.. ja.. w sumie nie ważne. – odpowiedziałam wymijająco.
-Chodzi o Malfoya?
-Luna! Skąd Ty to.. – zaczęłam, lecz przerwano mi.
-A tak jakoś mi się powiedziało.. Ja już muszę lecieć. Papa Hermiona! – powiedziała blondynka i całując mnie w policzek wyszła spokojnym krokiem z biblioteki.

Muszę jak najszybciej odnaleźć Malfoya – powtarzałam sobie w myślach idąc przed siebie. W sumie nie wiedziałam gdzie idę, ale chciałam jak najszybciej znaleźć blondyna! Skąd w ogóle Luna wiedziała cokolwiek o Malfoyu!?
-Blaise! – Hermiona zagadnęłam przyjaciela Dracona. Nigdy w życiu z nim nie rozmawiałam, więc nie wiedziałam jak zareaguje. – widziałeś Malfoya!?
-Jest w dormitorium Slythu, a co? Miłości Ci się zachciało? Hehe. – zaśmiał się Zabini.
-Zawołaj go, proszę! – poprosiłam, całkowicie ignorując pytanie Ślizgona.
--A co z tego będę miał? – zapytał chłopak.
-Zawołaj go. Już! – warknęłam, ponieważ Zab zaczynał mnie już irytować.
-No okej, okej. – zaśmiał się chłopak i pobiegł do dormitorium Ślizgonów.

-Oo Granger! – uśmiechnął się Malfoy idąc w moją stronę, usiłując mnie przytulić.
-Draco! Ty… dupku… myślisz…. Tylko…. O…. sobie..! –  wykrzykiwałam, zadając ciosy pomiędzy słowami, skierowane w jego klatę.
-O co Ci chodzi?! – wydusił z siebie zdezorientowany chłopak, chwytając moje nadgarstki, całkowicie uniemożliwiając mi zadawanie dalszych ciosów. Na szczęście od czego miałam głos i usta.
-O co mi chodzi!? Wyobraź sobie, że przed chwilą spotkałam Lunę w bibliotece i pytała dlaczego jestem zmartwiona i czy chodzi o Ciebie. Skąd może wiedzieć, że dostawiasz się do mnie? No skąd? Może od Ciebie co!? – syczałam prosto w twarz ślizgona.
-Nikomu nic nie mówiłem. Rozumiesz? – warknął Malfoy.
-Nie! Nie rozumiem i nie chcę Cię rozumieć, czaisz kretynie!? Skoro odwaliłeś taką żenującą akcję na eliksirach, to już pewnie cała szkoła huczy, że się ku sobie mamy. Nie chcę psuć mojej reputacji. Nie chcę stracić przyjaciół, przez Twoje pieprzone zabawy. - mówiłam, patrząc Draconowi prosto w oczy.
-Granger, uspokój się. – szeptał Draco. Jego głos.. on był taki.. Stop! Nie mogę o nim tak myśleć! Nie teraz..
-Dlaczego mam się uspokoić? – powiedziałam już spokojniejszym głosem.
-Dlatego – już otwierałam usta by odgryźć się Malfoyowi, gdy ten zamknął je w pocałunku. To był najlepszy pocałunek w życiu. Cały świat wirował mi w głowie. Nie wiedziałam co się w około dzieje. Po paru chwilach oderwaliśmy się od siebie z ciężkimi oddechami. – już Ci lepiej Granger?
-Co to miało być? – zapytałam zdyszana.
-Masz śliczny głos, ale takiej paplaniny nie zniosę. – zaśmiał się Draco – a to w tym Hogsmead.. to nadal jesteś z kimś umówiona?
-Nie.. w ogóle się z nikim nie umawiałam.. tak tylko wtedy powiedziałam, bo byłam na Ciebie wściekła.
-O to świetnie! Idziemy razem. – ucieszył się chłopak.
-Ale.. co z Harrym i Ronem? – zapytałam. Co oni by na to powiedzieli? Nie mogę przecież ot tak iść z Malfoyem na piwo na oczach moich przyjaciół.
-Przejmujesz się nimi? – spytał Malfoy podnosząc brew do góry.

-Nie.. już nie – rzekłam z uśmiechem, po czym cmoknęłam blondyna w policzek i odeszłam zmierzając do Wieży Gryffindoru. Zmieniłam się i to bardzo. Aż za bardzo. Ale.. podobało mi się to!

____________________________

Cześć! Jak widać zmieniłam styl pisania! Teraz piszę w formie 1 osobowej, ponieważ stwierdziłam, że Wam się będzie lepiej czytać, a mi lepiej pisać! A teraz zapraszam do komentowania bo to serio, serio motywuje! 
I pewna propozycja.. Również Wy możecie wpłynąć na losy bohaterów. Piszcie w komentarzach propozycje co się może dziać, a ja wezmę pod uwagę wszystkie propozycje i poskładam jakoś fajnie to co przypadnie mi do gustu i w taki sposób możemy razem stworzyć coś na prawdę fajnego!
Rozdział mam nadzieję, że Wam się spodoba, choć mi nie specjalnie przypadł do gustu. Będzie lepiej! Trzymajcie sie xx
(Aha, no i komentujcie <3)

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 3

Cześć! Wyrobiłam się z rozdziałem w tym tygodniu, wow! Jeszcze w poniedziałek wydawało mi się to nierealne, a tu proszę! ;]
Zajrzyjcie do zakładki "O MNIE" oraz "BOHATEROWIE".
Dodałam również możliwość dodawania komentarzy ANONIMOWYCH, więc KAŻDY może skomentować. Komentujcie, bo każdy komentarz mega motywuje! <3

--



Hermiona wybiegła z Wielkiej Sali w poszukiwaniu Dracona. Gdzie on się podział? I dlaczego zareagował tak dziwnie na widok jej przytulającej się z Mattem? Te pytania nurtowały Granger przez cały czas poszukiwania blondyna. Z wielkim impetem wpadła do biblioteki przewracając przy tym najbliżej stojące krzesło.
-Ćśś! – syknął ktoś siedzący nad książkami.
-Przepraszam – opowiedziała wymijająco Hermiona i ruszyła wzdłuż regałów. Przecież musi gdzieś być. Nie mógł tak po prostu zniknąć. Dziewczyna biła się z myślami. Przecież nie jest z Draco. Nie była nawet pewna czy on coś do niej czuje. Coraz bardziej przerastała ją ta sytuacja. Przecież kiedyś było tak idealnie. Była szczęśliwa. A teraz? Coraz częściej chodziła smutna i przygnębiona. Była zauroczona dwoma całkiem przystojnymi chłopakami. To stanowczo o jednego za dużo.

Po kilku minutach przeszukiwania biblioteki w końcu natrafiła na postać siedzącą przy stoliku tyłem do niej. Podeszła i usiadła naprzeciw Dracona.
-Draco.. – zaczęła, ale ten je przerwał.
-Czego tu szukasz? – warknął chłopak.
-Ja.. widziałam Cię jak wybiegłeś z Wielkiej Sali i myślałam, że coś się stało.. – wzrok dziewczyny zatrzymał się na odsłoniętym, lewym przedramieniu blondyna. Widniał tam Mroczny Znak. Co prawda dziewczyna myślała, że skoro Voldemort upadł to ”tatuaże” przez niego stworzone na skórze swych sług zniknęły, lecz najwidoczniej one po prostu stały się mniej widoczne, tak jakby wyblakły.
-Na co się gapisz? – zapytał Malfoy, już mniej groźnym tonem.
-Przepraszam – Hermiona zarumieniła się i spuściła wzrok.
-Nie jestem już taki jak byłem kiedyś – oznajmił chłopak i zdziwił się swoim wyznaniem, które było po części kłamstwem. – Może przejdziemy się po szkole?
-Z miłą chęcią – zgodziła się dziewczyna. Spacerowali po korytarzach do późnej nocy. Jak się okazało mieli mnóstwo wspólnych tematów. W pewnym momencie Draco zatrzymał się, ujął twarz Hermiony jedną ręką, a drugą chwycił ją w talii i przyciągnął do siebie, aż w końcu delikatnie musnął usta dziewczyny swoimi. Granger zarzuciła ręce wokół szyi chłopaka i równie delikatnie odwzajemniła pocałunek. Stali i cieszyli się każdą sekundą ich pocałunku, a wokół nich panowała totalna ciemność i cisza. Cisza tak namacalna, że było słychać ich serca bijące w równym rytmie. Gryfonka zakończyła pocałunek i przytuliła się do Dracona. Malfoy oplótł dziewczynę swymi umięśnionymi ramionami. Ile tak stali? 5? 10? A może 15 minut? W każdym bądź razie czuli się ze sobą cudownie, jakby byli dla siebie wręcz stworzeni.
-Draco.. ja chyba muszę już wracać. – oznajmiła brunetka.
-Nie ma sprawy. Odprowadzę Cię. – zaproponował blondyn i ruszył z dziewczyną do Wieży Gryffindoru. Zatrzymali się jeszcze na chwilę przy wejściu do Pokoju Wspólnego.
-Dziękuję za dzisiejszy wieczór Draco – powiedziała Hermiona.
-To ja Tobie dziękuję. Nawet nie wiesz jakie to wspaniałe uczucie, gdy ktoś poświęca ci czas.. – wyznał Malfoy. – Granger, no kurwa..
-Co? Coś się stało? – zapytała dziewczyna.
-Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo ważna się dla mnie dziś stałaś. - Dziewczyna stała wpatrzona w blondyna jak w obrazek. Była kompletnie zaskoczona, że Malfoy, do którego przyszyta została metka chamskiego, bezczelnego, aroganckiego i wychwalającego się palanta stoi teraz przed nią i wyznaje jej takie urocze słowa.
-Draco.. Ty.. Ty też jesteś dla mnie ważny, już od dłuższego czasu.. – stwierdziła dziewczyna.
-Hermiona.. ja Cię chyba kocham. – odparł chłopak i po raz pierwszy w życiu jego policzki nabrały barwy czerwieni.  
-Wiem, że to nie dziewczyna powinna o to pytać, ale skoro czujemy do siebie nawzajem to samo, to może spróbowalibyśmy być razem? – zapytała gryfonka ze spuszczoną głową.
-Granger, my nie możemy być razem -  szepnął Malfoy.
-Ale.. ale dlaczego, Draco? – dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na Dracona szeroko otwartymi czekoladowymi oczyma.
-Jak Ty to sobie wyobrażasz? – rzucił blondyn  wkładając ręce w kieszenie spodni. – Przyjaciółka słynnego Harrego Pottera związała się z Malfoyem, największym wrogiem wcześniej wymienionego.
-Ty chyba nigdy niczego nie zrozumiesz. – szepnęła Hermiona i weszła do Pokoju Wspólnego, zostawiając Dracona samego na korytarzu. Ślizgon przeczesał dłonią swoje blond włosy, westchnął i ruszył do lochów.

*Następnego dnia, rano*

Hermiona weszła wraz z Ginny do Wielkiej Sali z zamiarem zjedzenia czegoś dobrego na śniadanie. Trochę żałowała, że wczoraj tak chamsko pożegnała się z Draconem, ale to też po części jego wina. Po co jej mówił, że nie mogą być razem? Po co przez ten cały wieczór robił jej nadzieję? A ona mu uwierzyła. Uwierzyła, że nie jest taki sam jak kiedyś, a on ją po prostu okłamał. 

 ----

Przypominam o zakładkach, oraz o komentowaniu! :*

wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 2

Cześć kochani! <3 Rozdziały jak narazie są nudne, wiem. (przepraszam <3) Ale staram się jak tylko mogę.. Mam już opracowaną całą historię i zapewniam Was, że będzie ciekawiej.. Kocham xx

                                                                                *
-Hermiono, od tego zdarzenia w pociągu z Malfoyem zachowujesz się co najmniej dziwnie. Co tam się wydarzyło? – zagadnął Hermionę Harry. Zmierzali właśnie pustym korytarzem w stronę klasy, w której odbywały się już zajęcia z transmutacji. Tak, ta Hermiona Granger, najlepsza uczennica w Hogwarcie, właśnie spóźniła się na lekcję. Wielkie brawa i gratulacje – wyzywała siebie w duchu.
-Nic się tam nie wydarzyło. Jesteście z Ronem tak wkurzający. Zajmijcie się swoim życiem. – fuknęła Gryfonka i poprawiając torbę na ramieniu wyprzedziła zdziwionego zachowaniem przyjaciółki, chłopaka.

                                                                                 *
Po lekcjach Hermiona wyszła przed zamek by choć na chwilę uwolnić się od pytających spojrzeń reszty uczniów. Jedna dziewczyna z młodszej klasy nawet podeszła do niej i spytała czy to prawda, że pieprzyła się w pociągu z Malfoyem, na co Gryfonka zareagowała tak, że rzuciła na dziewczynkę zaklęcie petryfikujące. Sama nie wiedziała co się z nią działo. Czy to blondyn tak na nią działał? Podoba jej się, to fakt. Ale żeby w jej zachowaniu zaszła, aż taka zmiana? To raczej nie możliwe. Gdy tak zagłębiła się w swoich myślach, poczuła nagle, że ktoś ją obserwuje, odwróciła się gwałtownie, ale tam nikogo nie zauważyła. Pomyślała sobie, że pewnie jej się wydawało, ale na wszelki wypadek wstała i ruszyła z powrotem do zamku. Fakt, faktem robiło się już ciemno, więc wolała nie ryzykować spotkania z jakimś stworem, który postanowił wybyć z Zakazanego Lasu na penetrację zamkowych błoni.
-Granger, gdzie się szwendasz? – zapytał Malfoy, jednocześnie wpadając na dziewczynę, która weszła do zamku.
-Co Cię to obchodzi? – mruknęła pod nosem kierując się do Wieży Gryffindoru.
-Nie pyskuj Granger. – warknął blondyn i przytrzymał dziewczynę przy ścianie, napierając na nią swoim ciałem.
-Znowu będziesz nawijać, jak to ja na Ciebie działam? Daruj sobie kolego. – rzuciła Gryfonka odpychając od siebie Ślizgona
-Jeszcze się zobaczymy mała. – krzyknął za nią chłopak jednocześnie przeczesując dłonią swoje blond włosy, na co Hermiona zareagowała cichym, ale stanowczym „Żegnaj Malfoy”.
                                       
                                                                                  *
-Gdzieś Ty się podziewała?! – wrzasnął Ron na widok Hermiony wchodzącej do Pokoju Wspólnego
-Byłam na błoniach.
-O tej porze!? Przecież coś mogło Cię zaatakować! – rudzielec wrzeszczał jak dziki
-Zamknij się i nie drzyj tak tej mordy, zaraz będę Cię musiała potraktować zaklęciem wyciszającym – uspokoiła chłopaka brunetka
-No okej. Martwiłem się o Ciebie. – powiedział zawstydzony Weasley
-Nie masz o co się martwić. Jeśli coś się  będzie dziać na pewno się do Was zwrócę – zapewniła Rona i Harrego, który do tej pory przysłuchiwał się ich wymianie zdań bez słowa.

*Następnego dnia rano*

Hermiona wstała wcześnie. To za wcześnie nawet jak na nią. Ubrała się pośpiesznie i ruszyła do sowiarni. Wczoraj wieczorem napisała list do swojej mugolskiej przyjaciółki. Znały się od dzieciństwa, więc tamta wiedziała, że Granger uczęszcza do Szkoły Magicznej. Przyjaciółka wiedziała również z kim czarodziejka przyjaźni się w Hogwarcie, oraz jakie ma odczucia do Dracona, którego widziała na zdjęciach. Wiedziała o Hermionie wszystko. Tak samo Hermiona wiedziała wszystko o niej. Już prawie weszła do sowiarni gdy nagle..
-Cholera jasna. – zaklęła głośno – czy ja muszę Cię wszędzie widywać? Śledzisz mnie czy co?
-Co Ty tu robisz o tej porze? – warknął Ślizgon – nie powinno Cię tu być.
-A co? Masz coś do ukrycia Malfoy? – zapytała podejrzliwie dziewczyna
-Nie Twój zasrany interes. Wynoś się stąd. – fuknął Draco
-Nie rozkazuj mi. – Granger wyminęła go zwinnie i już chciała wejść do sowiarni, lecz poczuła lekkie uderzenie w plecy. Malfoy rzucił na nią zaklęcie dezorientacji i całkowicie zapomniała po co tu przyszła.
-Hej mała co tu robisz tak wcześnie? – zapytał Draco z udawanym zaskoczeniem
-Ja sama nie wiem po co tu przyszłam.. – odparła zdezorientowana Hermiona
-Pewnie lunatykowałaś. Wracaj do wieży i się wyśpij, okej? – Malfoy delikatnie pocałował ją w czoło
-Och.. tak. To cześć – odparła Gryfonka, odwróciła się na pięcie i pobiegła do wieży
Ślizgon jeszcze przez krótki czas stał i patrzył jak dziewczyna znika za zakrętem. Jeśli by go teraz przyłapała, byłoby kiepsko. Nikt nie może się dowiedzieć o tym co robi. Poza tym co ona tu robiła tak wcześnie? Malfoy wzruszył bezradnie ramionami i wrócił z powrotem do sowiarni. Już prawie kończył pakować list.. Miał plan. Ale wcześniej musi ochronić Hermionę. Przywiązał list do nóżki sowy i szepnął jej nazwisko i adres odbiorcy. Gdy ptak wyleciał Malfoy usiadł pod ścianą obok drzwi, oparł głowę o dłonie i po prostu siedział. Nienawidził tej całej szkoły. Po jakiejś godzinie wstał i ruszył w kierunku Wielkiej Sali. Był strasznie głodny. Lecz to co zobaczył wstrząsnęło nim bardziej niż cokolwiek innego. Hermiona stała obok stołu Ślizgonów i.. przytulała się z Matthewem. Draco wstrząśnięty tym widokiem wybiegł z sali. Stety, czy niestety.. Hermiona to zobaczyła.

piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 1

Heja, hej! Od razu zaznaczam, że każdy rozdział czytacie na własną odpowiedzialność, ponieważ nie będę informować kiedy pojawi się +18. 

Rozdział jak narazie krótki, ale musiałam przerwać w tym momencie. Część z Was pewnie może nie zrozumieć tego, ale główna akcja toczy się między Hermioną, Draconem i Matthewem, który jest nowy w Hogwarcie. (Matt jest na tym samym roku co Hermiona, czyli 7)

Zapraszam do czytania! ( z czasem akcja się rozwinie i na prawdę będzie się działo)

Hermiona właśnie pożegnała się z rodzicami i już wsiadła do pociągu w poszukiwaniu wolnego przedziału oraz swoich przyjaciół. Gdy ich znalazła..
-Ginny, Harry, Ron, Neville! – wykrzyknęła dziewczyna i wpadła w objęcia każdego po kolei – jak wakacje? Opowiadajcie!
-Ja i Ron byliśmy w Egipcie. Znowu – odparła zażenowana Ginny
-Ja byłem zmuszony codziennie chodzić na spotkania Wesołych Gospodyń z babcią – odparł jeszcze bardziej zażenowany Neville i zaczerwienił się po czubki uszu co zauważalne było tylko u Rona
-A ja chyba nie muszę opowiadać o moich wakacjach – odparł Harry, na co wszyscy zareagowali wybuchem niepochamowanego śmiechu – A Ty Hermiono, co robiłaś w wakacje?
-Ja siedziałam w sumie w domu, nie licząc spotkań ze starymi znajomymi. – odparła
Siedzieli tak i rozmawiali o wakacjach przez pół drogi. Hermiona strasznie stęskniła się za przyjaciółmi i nie mogła doczekać się gdy już będą w Hogwarcie. Opowiedziała im o nowo poznanym Matthewie, którego spotkała kilka dni przed rozpoczęciem ostatniego roku nauki w Hogwarcie. Wyjaśniła im też, że Matt – bo tak kazał na siebie mówić, wcześniej uczęszczał do Durmstrangu, ale gdy po upadku Voldemorta, Karkarow zniknął, szkołę trzeba było zamknąć. Dowiedzieli się też, że ojciec Matt’a był Śmierciożerą i kazał Dumbledorowi przydzielić go do Slytherinu. Wszyscy byli oniemieni nowym uczniem, choć jeszcze go nie spotkali.
                                                                *pół godziny później*
-Oo Granger! – wykrzyknął Malfoy, który bezceremonialnie wparował do ich przedziału
-Malfoy – Harry zmrużył oczy i położył dłoń na różdżce, która spoczywała na siedzeniu obok niego
-Nie spinaj się tak Potter – warknął Draco
-Czego chcesz Malfoy? – Mruknęła Hermiona
-Wpadłem zobaczyć jak się macie – Malfoy przywołał na swoją twarz ohydny sarkastyczny uśmiech. W tym momencie na korytarzyku obok ich przedziału przechodził nowy uczeń.
-Hej Matt! Matt chodź do nas! – zawołała kolegę Hermiona
-Cze.. – chłopak urwał swoje przywitanie w połowie słowa
-Matthew – Draco zmrużył oczy i spojrzał na chłopaka
-Malfoy – warknął nowy uczeń po czym nastała niezręczna cisza. Hermiona wpatrywała się w usta Dracona, które teraz były ściśnięte w wąską linię. Tak bardzo pragnęła złączyć swoje pełne, malinowe usta w jego, wąskich bladych wargach.
-A Ty co się tak gapisz szlamo? – prychnął Draco, co zadziałało na Matthewa i Rona niczym płachta na byka. Rzucili się na Malfoya przygniatając go ciężarem swoich ciał, a Harry chwycił różdżkę i wycelował nią w blondyna. Ślizgon nie chciał tego mówić, ale tego wypadała sytuacja. Tak naprawdę marzył o tym by objąć pociągającą Gryfonkę w talii, namiętnie pocałować i.. ugh, weź się w garść! – przeklnął sam siebie w duchu. Draco wstał odpychając od siebie dwóch chłopaków. Był od nich wyższy i silniejszy. A przynajmniej silniejszy od tego biedaka Wesleya.
-Nie mów tak na nią Malfoy! – syknął Harry
-Chłopaki! Uspokójcie się. – zaopanowała sytuację Hermiona i uśmiechnęła się zadziornie do Malfoya, na co on zareagował tak, że złapał ją za nadgarstek, pociągnął do wyjścia z przedziału i ruszył przed siebie, nadal trzymając zdezorientowaną Gryfonkę za rękę.
-Hej puszczaj ją! – krzyczał Ron biegnąc za nimi
-Zaraz ją odstawię muszę z nią pogadać, wypad Weasley! – warknął Szarooki
-Puść mnie idioto! – syczała Hermiona idąc za Draconem. Blondyn znalazł jakiś pusty przedział, wepchnął tam dziewczynę, zamknął drzwi i zasunął zasłony. Popchnął Hermionę na drzwi, a ta odbiła się od nich z głuchym tąpnięciem.
-O co Ci chodzi Malfoy? – warknęła Gryfonka
-O nic – szepnął Malfoy napierając na czarodziejkę swoim ciałem – mam ochotę Cię tak wypieprzyć, że nie usiadłabyś przez tydzień. Przerażona Granger bała się cokolwiek powiedzieć. Zagryzła zadziornie wargę przez co poczuła na swoim podbrzuszu, rosnącego kolegę Dracona w jego spodniach.
-Widzisz jak na mnie działasz? – szepnął Malfoy, łapiąc dziewczynę za pośladek, w tym samym momencie pociąg zaczął hamować i po chwili zatrzymał się. Hermiona rozpoznała stację w Hogsmead.
-Musimy wysiadać Draco – odszepnęła i wybiegła z przedziału zmierzając po swoje rzeczy.
                                                                                *
-No opowiadaj czego chciał Malfoy? – zapytał Ron gdy siedzieli już w pokoju wspólnym Gryfonów

-Niczego konkretnego – Hermiona próbowała czytać i jednocześnie ignorować pytania, którymi zasypywał ją przyjaciel. Co się nagle stało Malfoyowi? Kiedyś się nienawidzili, a teraz tak po prostu powiedział jej, że chce ją przelecieć. Co tu się do cholery wyprawia?!

PROLOG