*
-Hermiono, od tego zdarzenia w pociągu z Malfoyem
zachowujesz się co najmniej dziwnie. Co tam się wydarzyło? – zagadnął Hermionę
Harry. Zmierzali właśnie pustym korytarzem w stronę klasy, w której odbywały
się już zajęcia z transmutacji. Tak, ta Hermiona Granger, najlepsza uczennica w
Hogwarcie, właśnie spóźniła się na lekcję. Wielkie brawa i gratulacje –
wyzywała siebie w duchu.
-Nic się tam nie wydarzyło. Jesteście z Ronem tak
wkurzający. Zajmijcie się swoim życiem. – fuknęła Gryfonka i poprawiając torbę
na ramieniu wyprzedziła zdziwionego zachowaniem przyjaciółki, chłopaka.
*
Po lekcjach Hermiona wyszła przed zamek by choć na chwilę
uwolnić się od pytających spojrzeń reszty uczniów. Jedna dziewczyna z młodszej
klasy nawet podeszła do niej i spytała czy to prawda, że pieprzyła się w
pociągu z Malfoyem, na co Gryfonka zareagowała tak, że rzuciła na dziewczynkę
zaklęcie petryfikujące. Sama nie wiedziała co się z nią działo. Czy to blondyn
tak na nią działał? Podoba jej się, to fakt. Ale żeby w jej zachowaniu zaszła,
aż taka zmiana? To raczej nie możliwe. Gdy tak zagłębiła się w swoich myślach,
poczuła nagle, że ktoś ją obserwuje, odwróciła się gwałtownie, ale tam nikogo
nie zauważyła. Pomyślała sobie, że pewnie jej się wydawało, ale na wszelki
wypadek wstała i ruszyła z powrotem do zamku. Fakt, faktem robiło się już
ciemno, więc wolała nie ryzykować spotkania z jakimś stworem, który postanowił
wybyć z Zakazanego Lasu na penetrację zamkowych błoni.
-Granger, gdzie się szwendasz? – zapytał Malfoy,
jednocześnie wpadając na dziewczynę, która weszła do zamku.
-Co Cię to obchodzi? – mruknęła pod nosem kierując się do
Wieży Gryffindoru.
-Nie pyskuj Granger. – warknął blondyn i przytrzymał
dziewczynę przy ścianie, napierając na nią swoim ciałem.
-Znowu będziesz nawijać, jak to ja na Ciebie działam? Daruj
sobie kolego. – rzuciła Gryfonka odpychając od siebie Ślizgona
-Jeszcze się zobaczymy mała. – krzyknął za nią chłopak
jednocześnie przeczesując dłonią swoje blond włosy, na co Hermiona zareagowała
cichym, ale stanowczym „Żegnaj Malfoy”.
*
-Gdzieś Ty się podziewała?! – wrzasnął Ron na widok Hermiony
wchodzącej do Pokoju Wspólnego
-Byłam na błoniach.
-O tej porze!? Przecież coś mogło Cię zaatakować! –
rudzielec wrzeszczał jak dziki
-Zamknij się i nie drzyj tak tej mordy, zaraz będę Cię
musiała potraktować zaklęciem wyciszającym – uspokoiła chłopaka brunetka
-No okej. Martwiłem się o Ciebie. – powiedział zawstydzony
Weasley
-Nie masz o co się martwić. Jeśli coś się będzie dziać na pewno się do Was zwrócę –
zapewniła Rona i Harrego, który do tej pory przysłuchiwał się ich wymianie zdań
bez słowa.
*Następnego dnia rano*
Hermiona wstała wcześnie. To za wcześnie nawet jak na nią.
Ubrała się pośpiesznie i ruszyła do sowiarni. Wczoraj wieczorem napisała list
do swojej mugolskiej przyjaciółki. Znały się od dzieciństwa, więc tamta
wiedziała, że Granger uczęszcza do Szkoły Magicznej. Przyjaciółka wiedziała
również z kim czarodziejka przyjaźni się w Hogwarcie, oraz jakie ma odczucia do
Dracona, którego widziała na zdjęciach. Wiedziała o Hermionie wszystko. Tak
samo Hermiona wiedziała wszystko o niej. Już prawie weszła do sowiarni gdy
nagle..
-Cholera jasna. – zaklęła głośno – czy ja muszę Cię wszędzie
widywać? Śledzisz mnie czy co?
-Co Ty tu robisz o tej porze? – warknął Ślizgon – nie
powinno Cię tu być.
-A co? Masz coś do ukrycia Malfoy? – zapytała podejrzliwie
dziewczyna
-Nie Twój zasrany interes. Wynoś się stąd. – fuknął Draco
-Nie rozkazuj mi. – Granger wyminęła go zwinnie i już chciała
wejść do sowiarni, lecz poczuła lekkie uderzenie w plecy. Malfoy rzucił na nią
zaklęcie dezorientacji i całkowicie zapomniała po co tu przyszła.
-Hej mała co tu robisz tak wcześnie? – zapytał Draco z
udawanym zaskoczeniem
-Ja sama nie wiem po co tu przyszłam.. – odparła
zdezorientowana Hermiona
-Pewnie lunatykowałaś. Wracaj do wieży i się wyśpij, okej? –
Malfoy delikatnie pocałował ją w czoło
-Och.. tak. To cześć – odparła Gryfonka, odwróciła się na
pięcie i pobiegła do wieży
Ślizgon jeszcze przez krótki czas stał i patrzył jak
dziewczyna znika za zakrętem. Jeśli by go teraz przyłapała, byłoby kiepsko.
Nikt nie może się dowiedzieć o tym co robi. Poza tym co ona tu robiła tak wcześnie?
Malfoy wzruszył bezradnie ramionami i wrócił z powrotem do sowiarni. Już prawie
kończył pakować list.. Miał plan. Ale wcześniej musi ochronić Hermionę.
Przywiązał list do nóżki sowy i szepnął jej nazwisko i adres odbiorcy. Gdy ptak
wyleciał Malfoy usiadł pod ścianą obok drzwi, oparł głowę o dłonie i po prostu
siedział. Nienawidził tej całej szkoły. Po jakiejś godzinie wstał i ruszył w
kierunku Wielkiej Sali. Był strasznie głodny. Lecz to co zobaczył wstrząsnęło
nim bardziej niż cokolwiek innego. Hermiona stała obok stołu Ślizgonów i..
przytulała się z Matthewem. Draco wstrząśnięty tym widokiem wybiegł z sali.
Stety, czy niestety.. Hermiona to zobaczyła.
Świetny rozdział <3 <3
OdpowiedzUsuńMegamegamega! *-*
OdpowiedzUsuńChyba z Matthew. Jezus, to się przecież nie odmienia...
OdpowiedzUsuńWyobraź sobie, że odmienia ;)
Usuń