sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 11



  -Hej maleńka.. – wyszeptał „ktoś”, a Hermiona odważyła się unieść głowę do góry. Zobaczyła przed sobą Matthew’a.
  -Och, to Ty. Ale mnie przestraszyłeś! – dziewczyna roześmiała się serdecznie. Chłopak w odpowiedzi na to pochylił się nad nią i przygryzł lekko płatek jej ucha. Hermiona zaśmiała się nerwowo i spróbowała wyswobodzić się z objęcia kolegi, lecz ten jeszcze bardziej przydusił ją do ściany.
  -Ała! – warknęła Gryfonka, patrząc z wyrzutem na Ślizgona. W tym momencie całkowicie zapomniała, że jej jako prefekt naczelnej przysługuje możliwość odbierania punktów oraz karania uczniów, którzy według niej nie zachowują się jak przystało na ucznia. A ten pieprzony zboczeniec, który właśnie obmacuje jej tyłek nie zachowuje się jak uczeń do cholery! No tak… ale w takich chwilach zupełnie zapomina się o takich rzeczach. – Puszczaj mnie natychmiast!
  -Najpierw mała, zrobisz coś dla mnie. – wymruczał wprost do jej ucha.
  -Nie zamierzam dla Ciebie niczego robić! – syknęła dziewczyna.
  -A czy ja Cię pytam o zdanie? – zaśmiał się Matt i pocałował Hermionę prosto w usta.
  -Fuj! – wykrzywiła się Gryfonka i próbowała zakryć twarz rękoma.
  -Brzydzisz się mnie? – zapytał Ślizgon z ironicznym uśmiechem, jednocześnie chwytając jej lewą pierś.
  -Puść mnie. – szepnęła Hermiona błagalnym głosem.
  -Przez cały czas robiłaś mi złudną nadzieję, a w tym samym czasie szmaciłaś się z Malfoyem. – warknął Matt.
  -Matthew, ja... ja nie robiłam Ci żadnej nadziei, a tym bardziej z nikim się nie… - zaczęła Hermiona.
  -Czy ja kazałem Ci się tłumaczyć? To jasne, że się nie przyznasz. Ale każdy wie, że jesteś zwykłą dziwką. – powiedział Matt.
  -O co Ci chodzi? Nie mam nikogo i nie robię Ci żadnej nadziei, zrozum to Matt, my się nawet dobrze nie znamy. – wyszeptała Gryfonka.
  -To jasne, że nie masz nikogo. No, a teraz skoro tak lubisz się oddawać innym, pokaż na co Cię stać. – zarządził chłopak, a na jego twarzy wykwitł wredny uśmiech.
  -Ale ja… nie… - Hermiona momentalnie zrobiła się blada.
  -No witam, witam – Hermiona odwróciła głowę i zobaczyła Malfoya z ironicznym smirkiem na twarzy. –Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę Granger, ale prefekt naczelnej raczej nie przystoją schadzki w środku nocy.
  -Malfoy… - warknął Matt.
  -Rockwell… - Draco zmierzył Ślizgona wzrokiem bazyliszka jakby ten był czymś wybitnie ohydnym.
  -Draco, zabierz go... – poprosiła Hermiona płaczliwym i łamiącym się głosem. Bała się… cholernie się bała. Nie znała praktycznie tego nowego Ślizgona. Zamienili przecież tylko parę słów na Pokątnej, w pociągu i wtedy jak przytulił ją w wielkiej Sali. Hermiona ledwo co łapała oddech, bowiem chłopak przyduszał ją do ściany tak mocno, że nie mogła oddychać. To były śmierciożerca... a na dodatek z Durmstrangu. Jeszcze gorszy niż normalni śmierciożercy, którzy wychowali się w Hogwarcie.
  -Niby dlaczego? - na twarzy Dracona pojawił się iście Ślizgoński uśmiech.
  -Nie słuchaj tej ździry. – warknął brunet.
  -Nie będziesz mi mówił co mam robić bałwanie. – Malfoy zmierzył Rockwella pogardliwym spojrzeniem.
  -Draco… proszę… - ona płakała. On to słyszał, widział, a nawet czuł.  Draco popatrzył na Hermionę nieprzytomnym wzrokiem. Coś do niego mówiła… ale on zupełnie nie rozumiał co. Przed jego oczami pojawiły się urywane obrazy… wspomnienia. Zobaczył jakąś postać, dziewczynę. Uśmiechała się do niego. Mówiła coś. Łudząco podobna do Granger. Ale to nie mogła być ona! To szlama! Malfoy ponownie spojrzał na dziewczynę przygniecioną do ściany. Zauważył, że po jej policzkach spływają gorzkie łzy. Gdy zobaczył te urywane wspomnienia, poczuł się jakby ktoś dał mu w twarz. Zakręciło mu się w głowie. Ostatni raz spojrzał zamglonym spojrzeniem na śliczną szatynkę, która w tym momencie nie pragnęła niczego innego jak znaleźć się jego ramionach. Zacisnął dłonie w pięści i… odwrócił się, po czym odbiegł. Uciekł. Nie musiał oglądać się za siebie by wiedzieć, że ona płacze. Tylko że ona nie płakała już ze strachu… płakała przez niego. Zauważyła przebłysk wspomnień na jego twarzy. Zauważyła, że sobie przypomniał. Zauważyła, jak uciekł. Po prostu uciekł. Uciekł od niej. Od wspomnień. Od wszystkiego co ich kiedyś łączyło. O ile ta więź między nimi była realna… już nic nie będzie jak dawniej. Wszystko jest stracone. Ich znajomość również.
Hermiona popatrzyła zapłakanymi oczami na Matt’a, który uśmiechał się głupkowato. Wyciągnęła z szaty różdżkę, o której dopiero teraz, w przypływie żalu i złości sobie przypomniała i szepnęła…
  -Petrificus totalus. – chłopak momentalnie odsunął się od dziewczyny i nim zdążył coś powiedzieć, leżał na ziemi. Hermiona szybkim krokiem ruszyła do dormitorium i nie patrząc na pytające spojrzenia jej przyjaciół wbiegła do swojego pokoju. Osunęła się po ścianie i usiadła na ziemi. Przyłożyła sobie różdżkę do skroni. Wypowie te zaklęcie i będzie już zawsze szczęśliwa. Nie będzie pamiętać. Ułoży sobie życie i wszystko będzie tak jak dawniej. Zapomni o nim. Nie może już dłużej się męczyć. Skoro on nie chce pamiętać… ona również zapomni. – Hermiona otworzyła usta by wypowiedzieć zaklęcie, w chwili gdy drzwi do jej dormitorium się otwarły.
  -Hermiona… - rudowłosa osóbka w postaci Ginny Weasley podbiegła do siedzącej na podłodze przyjaciółki. – Hermiona oszalałaś. Hermiona! – Ginny wrzeszczała, a Hermiona w tym czasie zdążyła wyszeptać zaklęcie. – Cholera jasna, Herm! – szepnęła Ruda w momencie, gdy starsza Gryfonka osunęła się jeszcze niżej. Straciła świadomość.
  -Gin co jest? – Harry i Ron zwabieni wrzaskami Ginevry przybiegli do pokoju Hermiony.
  -Ona zemdlała – oznajmiła wspaniałomyślnie Wiewiórka.
  -Dlaczego? Co się stało? – zapytał Harry, ponieważ Ron zdołał wydobyć z siebie żadnego odgłosu.
  -Wypowiedziała jakieś zaklęcie… nie jestem pewna, chyba Obliviate. – szepnęła Ginny.
  -CO?! – wrzasnęli jednocześnie Potter i Weasley.
  -Czemu ona to zrobiła? – wyjęczał Ron.

***

Hermiona przetarła oczy piąstkami, jak małe dziecko i usiadła na łóżku. Nie mogła wytrzymać tego pieprzonego bólu głowy. Przypomniała sobie wydarzenia z wczorajszego wieczora. Nagle przed jej oczami stanął wyraz twarzy Malfoya, gdy spotkali się wczoraj na korytarzu. Ale… zaraz, zaraz.. dlaczego ona to pamięta!? – Hermiona zerwała się z łóżka i wbiegła do łazienki.
  -Cholera, musi to gdzieś być. – mruczała Hermiona, jednocześnie grzebiąc w szufladzie. Po pewnym czasie wyciągnęła stamtąd niewielką buteleczkę z błękitnym płynem. Są niczym jego oczy, w które można wpatrywać się godzinami i… zaraz! Stop! Wróć! Nie wolno Ci tak myśleć Hermiono Granger! – Gryfonka zezłościła się sama na siebie, marszcząc przy tym zabawnie nosek. Jednym łykiem oczyściła butelkę i od razu poczuła się jak nowo narodzona.
Jak dobrze, że dziś sobota. – pomyślała dziewczyna i ruszyła z powrotem do pokoju. Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej czarny, luźny sweter i ciemne, wąskie spodnie. Na stopy naciągnęła trampki i wyszła z pokoju. Ruszyła w stronę Wielkiej Sali.
  -Witaj Sir Nicolasie. – Hermiona przywitała się kulturalnie z duchem.
  -Witaj panienko Granger. – duch uśmiechnął się ciepło do uczennicy i swoim zwyczajem „uchylił” swą głowę. I to dosłownie.
Wchodząc do Wielkiej Sali uchwyciła spojrzeniem Dracona Malfoya, który obściskiwał się z jakąś młodszą Ślizgonką. Hermiona zacisnęła pięści i ruszyła w stronę swojego stołu. Postanowiła usiąść tyłem do Ślizgonów, by przypadkiem nie zerkać na blondyna wbrew własnej woli.
  -Hej Gin. – mruknęła Hermiona i zaczęła mieszać widelcem w swojej jajecznicy.
  -Hermiona siedzisz tu już 10 minut i jeszcze nic nie zjadłaś. – Ruda po pewnym czasie zaniepokoiła się i spojrzała na przyjaciółkę ze zmarszczonymi brwiami.
  -Yhm... tak, faktycznie. – powiedziała cicho Hermiona i wzięła widelec z jajecznicą do ust. –Gin możemy potem porozmawiać w moim dormitorium?
  -Oczywiście. – Wiewiórka uśmiechnęła się ciepło do szatynki, po czym westchnęła cicho.

***

  -O co chodzi? – zapytała Ginny, wchodząc do pokoju Hermiony.
  -Byłaś przy tym. – szepnęła Hermiona, patrząc w okno.
  -Przy czym? – spytała Ginevra przestraszonym głosem.
  -Przy tym, jak rzuciłam na siebie zaklęcie. Nie zadziałało. Dlaczego? – zapytała gorzko dziewczyna, patrząc przy tym na Gin.
  -Hermi, ja.. ja nie mam pojęcia. – wyszeptała ruda i podeszła do Hermiony, po czym objęła ją ramieniem.
  -Istnieje jedna teoria. – powiedziała cicho Gryfonka.
  -Co? Jaka? – zapytała Virginia.
  -Ale to nie jest prawda. To na pewno nie może być prawda. – szepnęła Herm, a po jej twarzy zaczęły spływać duże, słone kropelki.
  -Powiesz mi w końcu? – powiedziała zniecierpliwiona wiewióra.
  -Żadne zaklęcie nie jest w stanie pokonać prawdziwej miłości… - powiedziała Hermiona grobowym głosem.
  -Herm… - Ginny przytuliła przyjaciółkę, a ta wtuliła się w nią jak małe dziecko poszukujące ochrony w ramionach matki.
  -Ja g…go nie k…kocham G…Gin. – wyjąkała Hermiona.
  -Hermi, postawmy sprawę jasno.. – zaczęła Ginny, jednocześnie głaszcząc przyjaciółkę po plecach. – Zmieniłaś się i to bardzo… Nie jesteś już tą samą Hermioną Granger, dla której najważniejsze w życiu były książki i nauka.
  -Co chcesz przez to powiedzieć? – wychlipała szatynka.
  -Dojrzałaś Herm.. zaczęli Cię interesować chłopcy, randki, ciuchy.
  -Nie prawda. – powiedziała Gryfonka, odsuwając się od przyjaciółki. –Nie interesują mnie jakieś niewyżyte hipogryfy, potocznie zwane chłopakami. Randki? Phi, to dla słabych. Ciuchy? Moda zawsze mnie interesowała, ale bez przesady.
  -Hermiona… czy gdyby faktycznie pewien niewyżyty hipogryf, jak go nazwałaś, Cię nie interesował, to szlochałabyś co noc do poduszki? – Ruda podniosła wymownie brwi, patrząc na przyjaciółkę.
  -Ja wcale nie… - Hermiona zamilkła, widząc rozbawione spojrzenie Wiewióry. – Zabini miał rację mówiąc kiedyś, że co małe i rude to wredne. – prychnęła Hermiona i zostawiając zaśmiewającą się przyjaciółkę wybiegła do łazienki.
Po pół godzinie Gryfonka wyszła z łazienki i zastała bardzo dziwny widok. Ginny siedziała na jej łóżku i czytała książke.
  -Ty umiesz czytać? – zaśmiała się Hermiona.
  -Jak widać. – odrzekła ruda, nie podnosząc wzroku z nad książki.

***

Ruda Gryfonka spacerowała właśnie po Hogwarckich błoniach. Dlaczego Malfoy się zachowuje jak rasowy dupek? Przecież widać po nim, że sobie coś przypomniał, przez niego Hermiona tylko cierpi. Trzeba coś z tym zrobić. – rozmyślania Ginny przerwało czyjeś znaczące chrząknięcie. Ginevra odwróciła się błyskawicznie i dojrzała przystojnego bruneta, opierającego się szelmowsko o drzewo.
  -Hej Wiewiórko. – przywitał się Ślizgon, nie spuszczając wzroku ze zdezorientowanej Gryfonki.
  -Cze…cześć. – wyjąkała lekko speszona Gin.
  -Jak leci? – spytał Blaise zbliżając się do rudej.
  -Ym… jakoś. – ta jakże inteligentna odpowiedź tak rozbawiła bruneta, że już po chwili zwijał się ze śmiechu, a Ginny patrzyła na niego z nieśmiałym uśmiechem.
  -Okej, a teraz trochę powagi. – oznajmił Zabini i przybrał na twarz poważną minę, co dla odmiany rozśmieszyło Ginevrę.
  -Czego chcesz? – zapytała rozbawiona Gryfonka.
  -Jak pewnie zauważyłaś nasi przyjaciele w postaci Hermionki i Dracusia mają niezły konflikt między sobą... – zaczął Blaise.
  -Malfoy stracił pamięć, więc to głównie przez niego. – wytknęła Ginny.
  -A pamiętasz może przez kogo stracił pamięć? – na twarz Ślizgona wtargnął wredny uśmiech.
  -No... – Ruda się zaczerwieniła, a brwi Zabiniego podjechały aż pod samą linię włosów. – No on skoczył...
  -I tu się mylisz moja droga koleżanko. – Blaise spojrzał poważnie na Ginny.
  -Przecież wszyscy wiemy, że on skoczył do jeziora. – odpowiedziała Gryfonka.
  -Tylko ja, Draco i pewien Puchon, wiemy jak było naprawdę.
  -No to może mi to powiesz? – warknęła Ruda.
  -Draco nie chciał się zabić. On nie jest takim… no wiesz. Jak Hermionka nie chciała z nim porozmawiać, to poszedł się przejść na błonia. Szedłem kawałek za nim na wszelki wypadek. Ja stałem na schodach, a on usiadł na trawie pod drzewem… - Zabini urwał patrząc na koleżankę.
  -No mów! – wykrzyknęła Ginny.
  -Po chwili podszedł do niego… Puchon. Zaczęli o czymś gadać, ale byłem za daleko, więc nie słyszałem o czym. Potem zaczęli się przepychać, więc zacząłem biec w ich stronę, ale było za późno, bo ten… Puchon, wyciągnął różdżkę i najprawdopodobniej zaklęcie odrzuciło Dracona i wpadł do jeziora. No to ja wskoczyłem tam za nim i go wyciągnąłem.
  -Co?! Kim był ten puchon?! – wrzasnęła Gin.
  -Ernie Macmillan. – powiedział cicho Ślizgon.
  -O mój Boże. – Ginny zakryła usta dłonią i zrobiła zszokowaną minę.
  -Spokojnie. – brunet poklepał Gryfonkę po plecach i poprowadził ją do drzewa, aby mogli usiąść. – Tak więc, między nimi nie jest za dobrze, a my jako ich najlepsi, najcudowniejsi, najpiękniejsi i najwierniejsi przyjaciele musimy im pomóc!
  -Cóż za skromność. – mruknęła Ruda, a po chwili dodała: –Jak chcesz im pomóc? Malfoy zapomniał i znów nienawidzi Hermiony.
  -Nie zupełnie… Otóż od paru dni zaczął sobie przypominać coraz więcej. – oznajmił Blaise.
  -Przecież sam słyszałeś diagnozę pani Pomfrey. Jest to najniższy stopień amnezji, przypomni sobie większość, ale nie wszystko. – odpowiedziała niechętnie wiewiórka.
  -Ale... – zaczął Blaise.
  -Przypomniał sobie już dużo, bardzo dużo wspomnień. A nadal nie przypomniał sobie o Herm. I nie przypomni. Nic się z tym nie da zrobić Blaise. – oznajmiła smutno Ginny.
  -W takim razie to my mu przypomnimy! – wykrzyknął Blaise.
  -Niby jak chcesz tego dokonać? Przecież nie możesz mu powiedzieć wprost, że kiedyś kochał Hermionę Granger. – Ginny popukała się palcem wskazującym w czoło i spojrzała wymownie na Ślizgona.
  -Niby nie... Coś wykombinujemy Ruda!

***

Dlaczego jak zobaczył tą szlamę, to zrobiło mu się tak ciepło w… miejscu gdzie normalny człowiek ma serce. Ale on… chyba je stracił gdy w wieku 14 lat jego własny kochany ojczulek kazał mu oglądać jak Czarny Pan torturuje jakąś mugolaczkę. – Draco wzdrygnął się, a na wspomnienie tamtejszego widoku do jego oczy napłynęły łzy. Jaki normalny człowiek każe dzieciakowi oglądać tortury na innym dziecku?! A no tak… jego ojciec nie jest normalny. – Draco pochłaniał już drugą butelkę Ognistej i nadal nie czuł się lepiej. Jakieś dziwne uczucie nie mogło opuścić jego ciała, więc próbował wypłukać je alkoholem. Ale to i tak nic nie dało. Odstawił więc szklankę na stolik obok jego łóżka i ruszył do łazienki.
Wszedł pod prysznic i zaczął szorować całe swoje ciało w nadziei, że może kąpiel wypłucze te dziwne uczucie. Gdy skończył stanął wyczerpany przez zbyt dużą ilość alkoholu we krwi i wydarzeniem z wczorajszego wieczoru. 
Wyszedł z pod prysznica i owinął wokół bioder biały, puchowy ręcznik. Woda skapywała z jego jasnych, rozczochranych włosów. Wszedł do pokoju i zastał tam swojego przyjaciela.
  -Stary, ileś Ty tego wypił!? – zapytał Blaise, chwytając się teatralnie dłońmi za głowę. Draco nie odpowiedział, tylko podszedł do szafy. – No dobra kolego. Musimy porozmawiać i to poważnie. – warknął Zabini.
Draco popatrzył tylko na niego i ruszył do łazienki. Po chwili wyszedł stamtąd ubrany jedynie w czarno-zielone bokserki. Rzucił się na łóżko z zamiarem prawdopodobnie spania.
   -Ty bałwanie jest dopiero pół do siódmej wieczorem, wstawaj! – krzyknął Blaise, jednocześnie ściągając kołdrę z przyjaciela. – Draco, posłuchaj. Wiem, że sobie coś przypomniałeś i nawet nie próbuj zaprzeczać. Musimy o tym porozmawiać.
  -Nic sobie nie przypomniałem. Nie wiem o czym mówisz. – skłamał Draco.
  -Przypomniałeś i wiesz. Chodzi o…

____________________________

hejka! A więc nowy rozdział (z lekkim opóźnieniem) w końcu się pojawił! xx
Jestem na wakacjach, więc stąd te opóźnienie, ale złapałam gdzieś internet w laptopie i udało mi się dodać rozdział! Mam nadzieję, że Was nie zrazi to, że w tym rozdziale pojawiło się odrobinę więcej takiego "zboczeństwa" na samym początku. :D Także dziękuję za przeczytanie, a jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś, to przewijaj do góry i czytaj! :* <3
Komentarz = dłuższy rozdział xx

14 komentarzy:

  1. Megamegamegamega *-* dawaj next!!! Zabije cie za to, ze przerwalas w takim momencie!! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha <3 next pojawi się albo jakoś w tygodniu, lub najpóźniej w weekend <33

      Usuń
  2. Super rozdział *___*Ale byłam wkurzona na Malfoy'a za to, że zostawił Herm z tym plugawym zboczeńcem! Mam nadzieję, że sobie wszystko przypomni o Hermionie.
    Jedyne co mi nie odpowiada to krótkie rozdziały i trochę wszystko dzieje się za szybko, bez urazy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, masz racje... Rozdziały wychodzą mi bardzo krotkie :c popracuje nad tym :D i ty rowniez musze przyznac Ci racje, bo troche sie szybko dzieje.. Ale teraz troche pociągne pewne sytuacje *diabelski uśmieszek* Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Super rozdział :) Miałam tylko ochotę zabić Malfoy'a jak zostawił tam Hermione :( Rozdział krótki ale bardzo fajny. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha uwierz, ja pisząc to, również miałam ochotę go zatłuc! :D Jak pisałam wyżej, będę pracować nad długością rozdziałów :D

      Usuń
  4. Swietny. Dłuższe rozdziały po proszę. Ale świnia z tego Dracona! On musi sobie wszystko przypomnieć. Musi. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Rozdziały będą dłuższe! A czy sobie przypomni to zobaczymy za niedługo :D

      Usuń
  5. Najlepsza na świecie i tylko moja :3 ♥ Kochu ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny *,* Tylko krótki i przerwałaś w takim momencie !!! Ale ogl naprawdę świetny rozdział czekam na next <3 <3 <3 <3 <3 -Martyna xd

    OdpowiedzUsuń