Hermiona uważnie wsłuchiwała się w słowa nauczyciela
eliksirów. Nie przepadała za nim zbytnio, ale cóż.. nauczyciel to nauczyciel,
szacunek się więc niestety należy. Profesor zadał pytanie i w tym samym
momencie ręka Hermiony w zastraszającym tempie wystrzeliła w górę. Profesor
zdawał się ignorować Gryfonkę i swym wzrokiem, z którego ciężko było cokolwiek
wyczytać, przeczesywał klasę. Jego wzrok zawisł przez chwilę na Hermionie, lecz
nie wzruszony nauczyciel szybko odwrócił głowę ponownie patrząc wyczekująco na
klasę.
-Nikt? Naprawdę jesteście taką bandą głąbów, że nic nie
umiecie!? – warknął Snape patrząc błagalnym wzrokiem na Ślizgonów.
-Panie profesorze, Hermiona chyba wie. – powiedział cicho
Harry, za co został „nagrodzony” dość silnym uderzeniem książką przez
nauczyciela.
-Czy ja prosiłem Cię o zdanie Potter? – Ostatnie słowo
profesora zabrzmiało jakby zbierało mu się na wymioty.
-Przepraszam. – wymamrotał Harry.
-Mów Granger. – warknął nauczyciel i już po chwili z ust
Hermiony popłynął potok słów.
-Dziękuję. – powiedział cicho Snape, gdy skończyła nie zaszczycając
uczennicy spojrzeniem. – Za moment koniec lekcji, więc pakować się, ale już!
Draco popatrzył na Hermionę która siedziała dwie ławki
dalej, po lewej stronie. Co prawda stała do niego tyłem, lecz dla niego nawet
(a może zwłaszcza) jej tyły wyglądały pięknie. Hermiona lekko się odwróciła, a
jej wzrok napotkał spojrzenie Dracona. Na twarzy Malfoya jeszcze przed chwilą
malował się zachwyt nad Hermioną, lecz po chwili blondyn się zreflektował, a na
jego twarzy wykwitł ironiczny smirk. Dziewczyna przewróciła oczami i wróciła do
pakowania swoich książek
.
**
Reszta lekcji przeminęła Hermionie i jej przyjaciołom bardzo
szybko. Po eliksirach poszli na Obronę Przed Czarną Magią, której uczy Profesor
Miranda Mirrell. Jest to wysoka, ciemnowłosa kobieta o urodzie modelki. Po OPCM
było Zielarstwo z Puchonami na co Hermiona się bardzo ucieszyła. Bała się
widywać z Draco po tej rozmowie, którą odbyli podczas Patrolu Prefektów. W
ogóle się go bała. Coraz częściej zaczęła zastanawiać się nad słowami Rona.
Przecież Draco to były śmierciożerca. A do tego Ślizgon.
No i co z tego? –
podpowiedział jej głosik w głowie – przecież go kochasz.
Nie kocham go! –
odpowiedział drugi głosik.
Tere-fere! Patrzysz na
niego, myślisz o nim, a nawet śnisz! – nabijał się ten pierwszy.
No i? – drugi głosik
udawał obojętność.
Nie udawaj! Lecisz na
niego jak szukający na znicz! – pierwszy głos wydawał się zirytowany.
A jeśli faktycznie go
kocham.. – zastanawiał się drugi głosik.
Ha! Wiedziałem –
triumf pierwszego głosiku rozniósł się po czaszce Hermiony
DOŚĆ – pomyślała
Hermiona.
Dziewczyna od pewnego czasu zastanawiała się czy nie zerwać
kontaktu ze Ślizgonem i po prostu zacząć go unikać. Ale czy to nie byłaby
ucieczka? Ucieczka od problemu? Zaraz.. Malfoy przecież nie jest problemem.
Chociaż, jeśli zacznie się z nim bardziej zadawać może mieć przez to problemy.
-Hej Miona o czym myślisz? – głos Ginny wyrwał ją z
zamyślenia i zdała sobie sprawę, że jest już naprawdę późna godzina. To znaczy,
że przesiedziała przed kominkiem pół dnia.
-Ja.. o niczym. – dziewczyna wyszczerzyła się w stronę przyjaciółki.
-Opowiadaj co siedzi pod tą strzechą włosów – Ruda zmierzyła
przyjaciółkę ciepłym spojrzeniem i usadowiła swój tyłeczek obok Hermiony.
-O niczym konkretnym nie myślę.
-Taa, widać. – zaśmiała się Ginny. – Czyżby.. Malfoy?
-Co!? Gin, nie mam pojęcia o czym Ty mó.. – zaczęła
dziewczyna, lecz nie dane jej było skończyć.
-Hermi znamy się nie od dzisiaj. Ja doskonale wiem co siedzi
w tej Twojej mózgownicy. – Ruda ułożyła usta w dziubek i posłała swojej
przyjaciółce niewidzialnego buziaka. Hermiona wstała mamrocząc pod nosem coś o
„mieszaniu się w nie swoje sprawy” i rzucając Gin krótkie „dobranoc” odwróciła
się z zamiarem odejścia do swojego dormitorium. Lecz Ginevra była szybsza,
chwyciła przyjaciółkę za nadgarstek i szepnęła
-Miłych snów.. o Malfoyu – puściła jej perskie oko i
zaśmiała się perliście.
**
Hermiona obudziła się dość szybko. Jako, że była prefektem i
miała własne dormitorium nie wiedziała czy ktoś już wstał. Spojrzała na
mugolski budzik, który zabrała ze sobą ze swojego rodzinnego domu. Miał jej
przypominać o rodzicach, do których była bardzo przywiązana, oraz o jej domu do
którego też czuła przywiązanie. Budzik wskazywał godzinę 6:13. Postanowiła
wstać i wziąć długą odprężającą kąpiel. Łazienkę tak samo jak i pokój miała
swoją własną. Już otwierała drzwi do łazienki, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi
jej dormitorium.
Kto to? – pomyślała Hermiona i zarzucając na siebie cienki,
satynowy szlafroczek otworzyła drzwi. O mało się nie przewróciła gdy zobaczyła
jej gościa. Przed nią stał nie kto inny jak Draco Malfoy we własnej osobie.
Opierał się o framugę drzwi i ze swoim szelmowskim uśmiechem, świdrował
Hermionę wzrokiem.
-Co.. co Ty tu do cholery robisz? – wydukała Hermiona.
-No, stoję. – odparł Malfoy i nie czekając na zaproszenie
władował się do pokoju Hermiony – nieźle mieszkasz.
-Skąd znasz hasło? – wydusiła z siebie Hermiona stając naprzeciw
Dracona.
-Wy Gryfoni jesteście tak niedyskretni i tak przwidywalni,
że każdy uczeń z innego domu zna Wasze hasło. – odparł blondyn i bezczelnie „rozwalił”
się na łóżku Hermiony.
-Co masz na myśli mówiąc niedyskretni i przwidywalni? –
fuknęła dziewczyna
-A chociażby to, że nie patrzycie czy ktoś właśnie nie
przechodzi obok Was..
-A co to ma do rzeczy? – spytała Hermiona
-To, że wywrzaskujecie swoje hasło przy całej szkole, ot co.
– Gryfonka chcąc nie chcąc musiała przyznać, że Ślizgon nawet z ironicznym
uśmiechem na twarzy wygląda oszałamiająco. Hermiona obrzuciła chłopaka chłodnym
spojrzeniem i ruszyła do łazienki z nadzieją, że gdy z niej wyjdzie, jego już
nie będzie.
-A Ty gdzie? – zapytał zdziwiony chłopak.
-Do łazienki – warknęła wkurzona dziewczyna.
-Przyszedłem do Ciebie, a Ty sobie wychodzisz. Tchórzysz
przede mną? A gdzie Twoja Gryfońska odwaga? – szydził Malfoy.
-Nie tchórzę pacanie. Chcę iść do łazienki, a Ty tu
siedzisz. – odparła zirytowana dziewczyna mając nadzieję, że chłopak zrozumie
jej aluzję, tego że ma wyjść.
-No i? – nie zrozumiał. Dziewczyna przewróciła znacząco
oczami i westchnęła bezradnie.
-WON! – krzyknęła dziewczyna, co wprawiło Ślizgona w ogromne
rozbawienie. – czego Ty nie rozumiesz? Nie chcę z Tobą rozmawiać, nie chcę Cię
widzieć. Idź z tąd.
-To ja Ci praktycznie niedawno miłość wyznałem, a Ty mnie
tak traktujesz? – blondyn ruszył w kierunku dziewczyny, po czym załapał ją za
nadgarstki i naparł na nią swoim ciałem. Widząc zdezorientowanie i strach
wymalowany na twarzy dziewczyny roześmiał się szczerze, co było dość.. rzadkim
zjawiskiem. Bowiem Hermiona pierwszy raz widziała, że Draco Malfoy umie się
śmiać.. i to nie z ironią czy sarkazmem.. ale z całkowitą szczerością.
Dziewczyna by zobaczyć jego twarz musiała zadrzeć dość wysoko głowę, ponieważ
ona ze swymi marnymi 156 centymetrami była niczym pchła przy 195 centymetrach
Ślizgona.
-Draco puść mnie proszę. – powiedziała dziewczyna, patrząc
błagalnym wzrokiem na chłopaka.
-A co jesteś w stanie dla mnie zrobić? – szepnął pochylając
się nad dziewczyną i przygryzając lekko skórę na jej szyi.
-Co? – spytała Hermiona, starając się nie wydobyć z siebie
żadnego odgłosu co tylko dałoby Malfoyowi nie małą satysfakcję.
-To co słyszałaś – mruknął chłopak tym razem przygryzając
płatek jej ucha – co dla mnie zrobisz jak Cię puszczę.
-Wszystko – szepnęła Hermiona, to co powiedziała zrozumiała
dopiero za moment. I było za późno, bowiem leżała już na swoim łóżku
przygnieciona ciałem Dracona, który całował delikatnie jej szyję. – Draco..
błagam zostaw mnie.
-Powiedziałaś, że zrobisz dla mnie wszystko – warknął chłopak
– i tego się trzymaj.
-Draco proszę Cię, ja nie chcę.. – zaczęła Hermiona lecz już
po chwili jej usta zostały zatkane gwałtownym pocałunkiem. Można by rzec zbyt
gwałtownym ponieważ, aż jęknęła z bólu.
-Sorki – Malfoy oderwał się od ust Gryfonki by po chwili
znów do nich przylgnąć, lecz tym razem pocałunek był delikatny i zmysłowy. Ile
tak trwali? Minutę? Pięć? Dziesięć? W każdym bądź razie, stan ich błogości
przerwany został brutalnym pukaniem do drzwi by już po chwili nieproszony gość
wparował do pokoju. Gościem była mała ruda istota zwana również Ginny Weasley,
która widząc to co obecnie odgrywało się na łóżku jej przyjaciółki wrzasnęła
histerycznie budząc przy tym chyba cały zamek.
-Herm.. Her.. Hermiona!? – wydyszała Ruda – i.. i Malfoy!?
-Aaaa! – krzyknęła dziewczyna zrzucając z siebie Dracona i
jednocześnie zapinając guziczki swojej góry od piżamy, które dziwnym magicznym
sposobem się odpięły.
-Wow, Hemi wieczorem życzyłam Ci snów o Malfoyu, ale żeby
sny stały się rzeczywistością? Huhu – zaśmiała się wiewióra.
-Zjeżdżaj stąd – warknęła Hermiona patrząc z irytacją na
Malfoya. – no na co czekasz!?
-Siema wiewiór. Blaise o Ciebie pytał – Draco wyszczerzył
się w stronę Ginny.
-Tak? A co mówił? – Wspomniany „wiewiór” na wzmiankę o
Blaise zarumieniła się.
-Kiedy znowu przyjdziesz zrobić mu dobrze. – Malfoy wystawił
język w stronę Weasleyówny czym zarobił potężnego plaskacza w twarz. Trzymając
się za obolałą twarz wyszedł z dormitorium.
-Co za matoł. – warknęła Hermiona siadając na łóżku.
-Ja.. nie chciałam Wam przerywać. – mruknęła zawstydzona
Ginny.
-Och Gin, nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, że weszłaś.
Dziękuję. A teraz mogę wyjść na moment do łazienki? Ten nadęty baran nie chciał
mi pozwolić.
-Jasne, ja poczekam na Ciebie. – rzuciła wesoło Ginny i
rozgościła się na kanapie, która stała pod ścianą. Hermiona weszła do jasnej i
przestronnej łazienki, rozebrała się i puściła wodę. Po długiej i relaksującej
kąpieli wyszła z wanny i okryła się białym, puchowym ręcznikiem. Wyszła z
łazienki i podeszła do szafy zastanawiając się co ubrać. Dziś jest wtorek, więc
normalnie miałaby lekcje, ale
nauczyciele postanowili zorganizować dla najstarszych uczniów „dzień
wolny”, który właśnie dziś przypadał. A i Ginny wiedząc, że jej przyjaciele
mają „wolne” zrobiła sobie wagary. Hermiona zdecydowała się na czarne, wąskie
rurki, które idealnie uwydatniły jej zgrabną pupę, białą koszulkę z nadrukiem
jej ulubionego mugolskiego zespołu, oraz zwykłe szare trampki. Włosy spięła w
wysoki kucyk, a na twarzy zrobiła delikatny makijaż. Gdy odwróciła się w stronę
gdzie siedziała Ginevra zobaczyła dwie ogromne tace, wyładowane tonami jedzenia
i soku dyniowego.
-Nie chce mi się iść na śniadanie, więc może zjemy tutaj? –
Wiewióra wlepiła w Hermionę błagalne spojrzenie.
-Okej, mi też się w sumie nie chce iść. – taka była prawda.
Gryfonka nie chciała widzieć się z Malfoyem. A jeśli znów się na nią rzuci? A
poza tym ONA CHCE O NIM ZAPOMNIEĆ! Z tymi myślami usiadła obok przyjaciółki i
zaczęły pałaszować i jednocześnie wymieniać się co nowszymi plotkami o
Hogwarckich chłopakach.
**
Poranek i południe minął Gryfońskim dziewczętom dosyć
szybko. Około godziny jedenastej postanowiły wyjść na błonia, by się
przewietrzyć.
Ledwo wyszły z zamku dobiegł ich głos
-Hej! Hermiona zaczekaj! – owym głosem okazał się Matthew.
-Och.. Hej Matt, co słychać? – dziewczyna uśmiechnęła się
ciepło do kolegi, choć tak naprawdę nie miała najmniejszej ochoty z nim
dyskutować. Chciała ten dzień spędzić tylko i wyłącznie w towarzystwie Ginny.
-A.. nic specjalnego. Możemy pogadać? – zapytał Matt
-Jasne, słucham! – dziewczyna uśmiechnęła się zachęcająco do
chłopaka.
-Ale.. wiesz, w cztery oczy. – na twarz chłopaka wpełzł
rumieniec.
-A.. ok jasne.. Gin, zaraz wracam.
-No więc.. o co chodzi? – zapytała Hermiona gdy wraz z
Mattem oddalili się od Ginny.
-Ja.. no bo.. chciałem tylko powiedzieć.. – jąkał się
Ślizgon. – no wtedy jak spotkaliśmy się na pokątnej.. to.. spodobałaś mi się..
i chciałem Ci powiedzieć.. że ja.. chyba Cie..
-Nie kończ! – przerwała mu dziewczyna. – proszę nie kończ.
-Ale ja Cie kocham. Hermiona proszę zrozum to. – Matt był na
skraju depresji.. głos mu się trząsł, tak samo jak i jego ciało.
-Matt.. – zaczęła Hermiona, lecz gdy zobaczyła zbliżającego
się w jej stronę Malfoya, postanowiła pograć trochę na uczuciach obu
chłopaków.. co było iście Ślizgońskim zagraniem. – Hm.. w sumie następny wypad
do Hogsmead możemy spędzić razem. – Hermiona powiedziała to na tyle głośno, że
Draco usłyszawszy to w błyskawicznym tempie znalazł się obok nich.
-Co Ty tu robisz frajerze? – warknął blondyn.
-Umawiam się, a co? – wspomniany „frajer” wyszczerzył się w
stronę wkurzonego Ślizgona.
-Hermiona, chyba nie chcesz mi powiedzieć, że idziesz gdzieś
z tym patafianem!? – warknął Draco.
-Hm.. masz rację, nie chcę Ci powiedzieć. – dziewczyna wystawiła
Malfoyowi język, po czym zostawiając dwóch zdezorientowanych chłopaków, ruszyła
w stronę swojej przyjaciółki. Okazało się, że był to zły pomysł. Ponieważ ledwo
odeszła rozpętała się tam prawdziwa wojna. Draco rzucił się z pięściami na
Matthewa, a jako, że blondyn był wyższy i silniejszy, z łatwością pozbawił
drugiego Ślizgona przytomności.
-Draco coś Ty..!? – krzyknęła Hermiona klękając obok
nieprzytomnego kolegi. – do reszty Ci odbiło?
-Nie będziesz się zadawać z jakimiś kretynami czaisz!? –
krzyknął Malfoy. – jesteś moja, rozumiesz?
-Nie jestem Twoja! Nie jestem jakąś pieprzoną rzeczą! –
wywrzeszczała Hermiona ze łzami płynącymi po policzkach. Nie czekając na
jakąkolwiek reakcję ze strony Malfoya i Ginny, zerwała się na równe nogi i
pobiegła do swojego dormitorium. Może zachowała się bezczelnie, bo zostawiła
nieprzytomnego Mattewa samego na błoniach, ale nie to się dla niej w tym
momencie liczyło. Słowa Malfoya bardzo ją zabolały. Jak on śmiał powiedzieć, że
jest jego?! A jeszcze rano okazał jej tyle czułości. On po prostu chciał się
nią zabawić. Rozkochać w sobie, zaliczyć i zostawić. A ona mu uwierzyła.
Uwierzyła, że się zmienił i, że naprawdę ją kocha. A to wszystko było jednym
wielkim kłamstwem. – jej rozmyślania przerwało ciche i nieśmiałe pukanie do
drzwi. Po sekundzie drzwi się uchyliły, a Hermiona ujrzała swoją rudą
przyjaciółkę.
-Hermi.. Draco chce z Tobą porozmawiać. Czeka na korytarzu. –
zaczęła nieśmiało wiewióra.
-Powiedz, że ma się wynosić. Nie chcę go znać. Ma mnie
zostawić w spokoju! – krzyknęła Hermiona po czym zaniosła się szlochem.
-Herm, ale on naprawdę żałuje. Zależy mu na Tobie. – Ginny próbowała
uspokoić swoją przyjaciółkę, lecz z marnym skutkiem.
-Powiedz mu, że może kiedyś z nim pogadam. Ale teraz ma mnie
zostawić w spokoju. – szepnęła Hermiona i wtuliła się w poduszkę.
-Okej.. – Ginny wyszła z pokoju zostawiając Hermionę sam, na
sam ze swoimi myślami. Dziewczyna jeszcze bardzo długo myślała, a około godziny
siedemnastej zasnęła i obudziła się rano.
**
Hermiona wstała, po czym ruszyła do łazienki się odświeżyć i
przebrać w szatę. Gdy już była gotowa, wyszła ze swojego dormitorium i
powędrowała do Wielkiej Sali na śniadanie. Cała szkoła, aż huczała od plotek o
niej, Malfoyu i Matthewie.
Szatynka już prawie skończyła jeść tosta, gdy do stołu
dosiadła się Ginny. Widać było, że coś się stało, ale ruda spojrzała znacząco
na Harrego i Rona, więc Hermiona zrozumiała, że mają wyjść z Wielkiej Sali.
-Co jest? – zaczęła Hermiona gdy wyszły.
-No bo widzisz.. Malfoy jest w Skrzydle Szpitalnym. –
powiedziała cicho Ginny.
-No i? – Gryfonka próbowała grać obojętność, ale w głębi
duszy czuła, że stało się coś złego.
-On chyba.. on.. próbował się.. – Ginny nie musiała kończyć.
Na twarzy Hermiony wymalował się strach i nie czekając na przyjaciółkę pobiegła
do Skrzydła. To co zobaczyła strasznie nią wstrząsnęło. Na łóżku szpitalnym
leżał Draco. Był cały siny, usta miał prawie, że niebieskie.
-P..Pani P-pomfrey.. co si-ię mu s..stało? – wydusiła z
siebie Hermiona, a jej oczy zaszły łzami.
-Skoczył do jeziora. Biedak, małe ma szanse.. – powiedziała pani
Pomfrey, jak się Hermionie wydało grobowym głosem.
____________________________
____________________________
Hej! Przepraszam, że przerwałam w takim momencie *robi skruszoną minkę* ale po prostu nie mogłam inaczej :D Rozdział wydaje mi się całkiem w porządku, ale opinię pozostawiam Wam!
KOMENTARZ = SZYBCIEJ ROZDZIAŁ!
Jak pewnie zauważyliście na blogu pojawił się nowy szablon za co serdecznie dziękuję kochanej INEK! Zapraszam też na jej bloga - /http://mediumstory.blogspot.com/
Piszcie oczywiście czy szablon Wam się podoba! Także komentujcie! <3
boski xx czekam na next! <3
OdpowiedzUsuńKiedy będzie następny rozdział?
OdpowiedzUsuńKocham Dramione <3
*-* kocham twoje dramione! rozdział świetny 😄 już nie mogę się doczekać nn �💛💛💛💛💛💛💔
OdpowiedzUsuńSuper. Lekki styl pisania,błędów też nie ma. Czekam na następny rozdział. Pozdrawiam zimno, bo u mnie straszny gorąc i upał c: W między czasie zapraszam do mnie: http://gwiazdozbior-milosci-dramione.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuńPatologia.
OdpowiedzUsuńSkoro tak twierdzisz:) Miłego dnia:)
Usuń