Hermiona na trzęsących się nogach podeszła do łóżka, na którym leżał nieprzytomny Draco. Dziewczyna powiodła wzrokiem po całej Sali szpitalnej i ujrzała leżącego kilka miejsc dalej Matthewa. Był już przytomny, ale spał. Jego klatka piersiowa unosiła się leciutko w górę, po czym opadała w dół. Jedna nurtująca myśl nie dawała jej spokoju.
Dlaczego Draco skoczył do jeziora? Może ktoś go wepchnął? Nie, raczej nie. Przecież Malfoy jest silny, chyba najsilniejszy w całej szkole. Ktoś na niego rzucił jakieś zaklęcie? To też raczej nie możliwe, bo kto by takie coś zrobił? A może... nie. To na pewno nie prawda. - Hermiona nie chciała dopuścić do siebie myśli, że Draco zrobił sobie coś przez nią. Przecież Malfoy nie jest jakimś samobójcą. To wszystko nie ma sensu. – Rozmyślanie Hermiony przerwało czyjeś znaczące chrząknięcie. Dziewczyna uniosła głowę do góry i ujrzała Blaisa Zabiniego, patrzącego na nią z rozbawieniem. Gryfonka właśnie zdała sobie sprawę, że siedzi na łóżku Malfoya i trzyma go za rękę. Szybko, a nawet zbyt szybko puściła jego rękę i odskoczyła jak oparzona.
-Śmiejesz się, gdy on tu leży nieprzytomny?! Co z Ciebie za przyjaciel?! – dziewczyna ofuknęła Ślizgona.
-Przecież to Malfoy. Wyliże się z tego. – odpowiedział chłopak z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Żebyś się tylko nie zdziwił. – warknęła wkurzona dziewczyna i zaczęła ignorować Ślizgona, choć ten cały czas próbował zwrócić jej uwagę na siebie. Fakt, zaimponowała mu ta uparta Gryfonka. Doskonale wiedział, że ten uparciuch podoba się Malfoyowi, więc uwielbiał w jego towarzystwie komplementować dziewczynę, widząc w jaką furię wprawia to jego przyjaciela. Ale on nie robił tego złośliwie. Robił to po prostu żeby troszkę podnieść ciśnienie Draconowi, a to przecież nic złego – chłopak zaśmiał się w duchu, choć tak naprawdę wcale nie było mu do śmiechu. Co będzie, jeśli faktycznie Malfoy nie wyzdrowieje? Straci przyjaciela... kogoś, kto jest dla niego najważniejszy. Draco zawsze był dla niego jak brat. Choć czasem się kłócili, po jakimś czasie się zawsze godzili. Te wszystkie wspólnie spędzone wakacje, święta... Przecież ta przyjaźń nie może się zakończyć jakimś idiotycznym wybrykiem tego kretyna! A poza tym jest też Hermiona... Każdy kto choć trochę ją zna, zauważył już, że Malfoy stał się dla niej kimś ważnym. Ona nie może go stracić.
**
Hermiona siedziała już w swoim dormitorium i rozmyślała. Draco nadal się nie wybudził. A jeśli już nigdy się nie wybudzi? Ostatnim jej wspomnieniem związanym z nim będzie to, że była na niego śmiertelnie obrażona? Ale oni przecież zaczynali coś do siebie czuć... To nie może się tak skończyć! Nie może!
Dziewczyna zaczęła sobie przypominać poprzednie lata. To jak Malfoy ją wyzywał, przezywał i poniżał. Fakt, rok temu te przezwiska stały się bardziej irytujące, niż obraźliwe.
Hermiona wpadła w objęcia swoich przyjaciół. Nie widzieli się raptem tydzień, ale ona i tak się za nimi strasznie stęskniła. Chciała jak najszybciej się dowiedzieć, jak oni spędzili święta. Już zamierzała otworzyć usta, gdy do ich przedziału wparował bezceremonialnie Malfoy, wraz ze swoją świtą w postaci Zabiniego, Parkinson oraz Goyla.
-Ładna buźka Weasley. –syknął Draco z ironicznym smirkiem na twarzy, zwracając uwagę na policzki Rona, które ubrudzone były czekoladą, ponieważ chwilę wcześniej Harry natarł nią Rudzielca.
-Zmiataj stąd Tchórzofretko! – warknął Ron, jednocześnie pocierając swój policzek.
-No i jeszcze jest tu cudny Wybraniec oraz jego dziewczyna, spójrz Smoczuś! – zawyła Pansy patrząc na Hermionę z nieskrywaną nienawiścią. Draco słysząc słowo „jego dziewczyna”, poczuł lekkie ukłucie w sercu, za co zaraz skarcił się w duchu.
TO JEST SZLAMA! – warknął głosik w jego głowie.
Całkiem ładna szlama. – dopowiedział drugi głos.
Szlama nie może być ładna! – odgryzł się pierwszy głos.
Ale ona jest. – triumfował drugi głos.
Nie jest! – syk pierwszego głosiku rozniósł się po czaszce Dracona.
Ty dobrze wiesz, że jest ładna, ale nie chcesz się przyznać. – śmiał się głosik.
-Nie jestem jego dziewczyną! – oburzyła się Hermiona, a na jej twarz wpełzły rumieńce, co otrząsnęło Dracona z rozmyślań. Pansy prychnęła tylko lekceważąco i odwracając się na pięcie wyszła z przedziału, a za nią ruszył Blaise.
-A Ty czego tak stoisz? – warknął Ron.
-Ja... – zająknął się Malfoy patrząc na Hermionę, ale zaraz się zreflektował. –Nie tak ostro Weasley.
-A bo co? – syknął Ronald.
-Do zobaczenia... Granger – dopowiedział po chwili namysłu, czym wprawił Hermionę w kompletne osłupienie.
Od tamtego dziwnego zdarzenia w przedziale, Malfoy stał się dla Hermiony jakby.. milszy? Nie... milszy to za dużo powiedziane. Zmienił się, co bardzo Hermionę zdziwiło.
**
Hermiona obudziła się z ogromnym bólem głowy, co zasponsorowane było tym, że wczorajszego wieczora nie mogąc zasnąć, zafundowała sobie kilka butelek Ognistej Whisky.
Dziś szkoła, a ona leży na łóżku z potężnym kacem. W pośpiechu zaczęła szukać na dnie szuflady jakiegoś eliksiru na kaca. W końcu znalazła. Była to maleńka przezroczysta fiolka, w której znajdował się zbawienny, błękitny eliksir. Wypiła wszystko i od razu poczuła się jak nowo narodzona, lecz po chwili przypomniała sobie o nieprzytomnym Ślizgonie i znów poczuła się fatalnie. W mgnieniu oka wzięła prysznic, ubrała się i wybiegła ze swojego dormitorium, biegnąc w kierunku Skrzydła Szpitalnego.
-Dzień dobry, pani Pomfrey. –rzuciła szybko, widząc pielęgniarkę, która patrzyła na nią z ogromnym zdziwieniem.
-Witam. –po chwili uśmiechnęła się ciepło do Hermiony i podeszła do łóżka, w którym leżał Draco.
-Co z nim? –zapytała Hermiona, łamiącym się głosem.
-Na razie jeszcze nic nie wiem, kochanie. Musimy być dobrej myśli. –pielęgniarka pogłaskała dziewczynę po ramieniu i zaczęła wkrapiać Malfoyowi jakiś płyn do lekko rozchylonych ust. Draco wyglądał tak niewinnie. Nie wyglądał jak ten typowy Malfoy, którego Hermiona znała. Bez tego cienia ironii na twarzy i bez wrednego uśmieszku, wyglądał jak... jak nie Malfoy.
Dziewczyna mierzyła wzrokiem każdy milimetr twarzy chłopaka. Po chwili wstała i już zamierzała odejść gdy usłyszała swoje imię. Co prawda wypowiedziane było cicho i niezbyt wyraźnie... usłyszała to. Zamarła w pół kroku i nie mogąc się ruszyć wsłuchiwała się dalej. Niestety już nic nie usłyszała.
-Pani Pomfrey!!! – wykrzyknęła Hermiona, gdyż pielęgniarka zdążyła się już oddalić.
-Coś się stało? – Zapytała kobieta podchodząc do łóżka.
-On... on coś powiedział. – szepnęła Gryfonka.
-Tak, to bardzo możliwe. Skarbie, pamiętaj, to że jest w śpiączce nie znaczy, że nie wie co się dzieje wokół niego. Ja to bym nawet radziła Ci z nim rozmawiać. Nie twierdzę, że Ci odpowie, ale na pewno będzie Cię słyszał.
-Co? – filozoficznie odparła Hermiona, a pani Pomfrey posłała jej tylko zachęcający uśmiech i wyszła.
-Ee... Draco... ja... – dziewczyna nie miała pojęcia jak zacząć. Po jej twarzy zaczęły płynąć łzy, a ona nie mogła z siebie nic wydusić. Po chwili cichego płaczu odważyła się jednak odezwać. – Draco... przepraszam Cię, wiem że to wszystko przeze mnie. Gdybym wczoraj z Tobą porozmawiała, tak jak chciałeś, nie doszłoby do tego. Nie byłoby Cię tu. Przepraszam. Draco... To nie ma sensu. Ty mnie pewnie nawet nie słyszysz, a ja robię z siebie idiotkę gadając do siebie. –dziewczyna już chciała wstać z miejsca, gdy nagle ujrzała wypływającą spod powieki blondyna pojedynczą łzę. Ten widok bardzo mocno wstrząsnął Hermioną. Ponownie się rozpłakała patrząc na blondyna. Po chwili spojrzała również na zegarek i zerwała się z krzykiem. Lekcje trwają już od 5 minut. A jej pierwszą lekcją były... eliksiry ze Snapem. Szybko wybiegła ze Skrzydła Szpitalnego kierując się do lochów. Nie wiedziała tylko, że równocześnie gdy wybiegła ze szpitala pewien blondyn, który tam przebywał właśnie toczył walkę w swoim wnętrzu.
**
Szedł ciemnym korytarzem i słyszał jakby... jęki? Prośby o pomoc? Starał się ignorować, ale wszystko stawało się coraz głośniejsze. Po jakichś paru minutach bezcelowej wędrówki, nagle poczuł błogi spokój. Czuł się jakby odciął się od realnego świata. Zimnego, brutalnego świata. Chciał tu zostać już na zawsze. Bez zmartwień i problemów. Lecz czuł jakąś potrzebę wydostania się na zewnątrz. Czy to tam? – Zapytał sam siebie widząc białe zachęcające światełko, gdzieś w głębi tego czegoś w czym się znajdował. Ruszył w tamtą stronę, będąc prawie pewny, że gdy już tam dotrze, uczucie błogiego spokoju będzie z nim na zawsze. Ponownie zaczął słyszeć te jęki. Postanowił wsłuchać się w nie i coś z nich wyczytać. Zatrzymał się wytężając słuch.
Nie teraz Draco. Jeszcze nie. To nie Twój czas. Musisz wrócić. Oni Cię potrzebują Draco. Nie idź tam. Nie idź.
Jęki ustały, a on sam stał i próbował się zastanowić nad sensem tych słów. Jacy oni? Kto go potrzebuje?
Jedno wiedział już na pewno. Nie może iść w stronę tego błogiego spokoju. Musi wrócić. Ten głos... wydawał mu się znajomy. Jakby już go kiedyś słyszał. Był taki... miły, ciepły i serdeczny.
Nie minęła sekunda jak poczuł, że unosi się ku górze. Co się dzieje?! –jego myśli wirowały jak szalone. Wiedział, że jest już blisko. Od wydostania się na zewnątrz dzieliły go tylko sekundy.
**
Klatka piersiowa blondyna, który leżał w Skrzydle Szpitalnym zaczęła się gwałtownie unosić do góry i opadać w dół. Zdezorientowany chłopak nie mógł opanować oddechu. Chciał otworzyć oczy, lecz nie mógł tego zrobić. Próbował się poruszyć, lecz również nie mógł. W pewnej chwili zebrał w sobie resztkę sił, która w nim została i usiadł gwałtownie. Co on tu robi? Gdzie on jest?!
Spojrzał w kierunku drzwi i ujrzał tylko kawałek brązowej czupryny, która po ułamku sekundy zniknęła. Ktoś tu był. Ale kto? –Draco zadręczał się myślami i ponownie się położył. Nie minęło kilka minut, a on już spał kamiennym snem.
__________
Cześć! Przychodzę do Was z nowym rozdziałem i muszę przyznać, że nawet mi się on podoba ^^ I tak jak w każdym rozdziale proszę o komentarze, ponieważ gdy widzę komentarz to po prostu wiem, że mam dla kogo pisać i, że komuś się to w ogóle podoba! Także piszcie czy rozdział jest w porządku! <3
Końcówka, strasznie mnie zaciekawiła <3.
OdpowiedzUsuńKocham tego bloga, jest cudny.
Ten monolog Dracona - bezcenny!
http://demonynaziemisa.blogspot.com/ zapraszam do siebie C;
Jejku dziękuje <3 oczywiście wpadnę do Ciebie! :)
UsuńRozdział świetny. Jestem ciekawa co wydarzy się dalej. Masz bardzo lekki styl pisania przez co przyjemnie sie czyta. :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały. :D
Dawaj kolejny bo chyba umrę z ciekawości D: Piękny blooog <3
OdpowiedzUsuń