Lekcja przeminęła Gryfonom dość szybko, nie należała ona do najprzyjemniejszych, ale jednak przeminęła. Podobnie jak reszta zajęć. Około godziny 18 Hermiona postanowiła odwiedzić Skrzydło Szpitalne. Gdy tylko weszła, wrzasnęła tak głośno, że słyszało ją chyba pół zamku.
-O matko co się dzieje!? – Pielęgniarka wybiegła ze swego pokoju.
-Gdzie… Gdzie on jest? – dziewczyna szepnęła i wskazała nieśmiało na łóżko, na którym jeszcze rano leżał nieprzytomny chłopak.
-Och, tak. Dziś rano się wybudził, niestety stracił pamięć. Nie jest to w jego przypadku groźna amnezja, więc dość szybko sobie przypomni większość rzeczy. Jednak nie obiecuję, że przypomni sobie wszystko. Jego ojciec przybył tu i zabrał go do domu. Za najwyżej tydzień tu wróci, tylko musi trochę sobie poprzypominać. – kobieta uśmiechnęła się pokrzepiająco do Hermiony i odeszła zostawiając zdezorientowaną dziewczynę samą.
**
Hermiona opadła ciężko na poduszki, które znajdowały się na jej łóżku. Stanowczo zbyt dużo wrażeń jak na jeden dzień. Nie dosyć, że przez jej głupie spóźnienie na lekcję Gryffindor utracił aż 20 punktów, to jeszcze ta amnezja Malfoya. Przecież… skoro on ma amnezję to znaczy, że… - Hermiona nie chciała do siebie dopuścić myśli, że Draco zapomni też o niej. Przecież on sobie przypomni. Musi! Rozmyślania Hermiony przerwało ciche pukanie do drzwi.
-Proszę. –powiedziała cicho Gryfonka.
-Hej Hermi. Jak się czujesz? –ruda przyjaciółka Hermiony wetknęła głowę do środka i już po chwili zmaterializowała się obok szatynki.
-Kiepsko. – powiedziała zgodnie z prawdą.
-Tak właśnie wszyscy myśleliśmy. Hermiona jesteśmy przyjaciółkami. Proszę powiedz co się dzieje. – Ginny usiadła obok przyjaciółki i uśmiechnęła się do niej nieśmiało.
-Jasne. Ja powiem Tobie, a Ty powtórzysz to chłopakom. Nie dzięki, nie chcę by cała szkoła wiedziała. – prychnęła dziewczyna i odwróciła wzrok.
-Nie powiem nikomu, jeśli tego nie chcesz. Obiecuję. – Ginny bardzo chciała pomóc przyjaciółce, lecz zabolało ją to co powiedziała.
-Naprawdę? – zapytała Hermiona nieufnie.
-Na sto procent!
-W takim razie... Ty jedyna wiesz, że czuję do Malfoya coś więcej. Nie mówię, że go kocham, bo tak chyba nie jest. W każdym bądź razie nie jest to obojętne uczucie. – zaczęła Hermiona –Teraz Draco miał ten wypadek. –przy słowie „wypadek” dziewczyna spojrzała znacząco na Ginevrę –I on... on... – dziewczyna nie dokończyła, tylko wtuliła się w poduszkę i rozpłakała. Ginny przytuliła Hermionę i zaczęła ją uspokajać.
-Cii... Hermiona nie płacz, tylko powiedz co się dzieje. Już? Tak? No to mów.
-On… stracił pamięć. –wyszeptała szatynka.
-Jeju, Hermiona. To, że stracił pamięć nie oznacza, że od razu umarł. –zaśmiała się ruda, lecz szybko tego pożałowała, bo Hermiona spojrzała na nią wzrokiem zbitego spaniela. -Chciałam powiedzieć, że na pewno szybko odzyska tą całą pamięć i wtedy będziecie razem.
-On nie chce ze mną być. –warknęła Hermiona.
-Skąd to wiesz? –zapytała zdziwiona wiewióra.
-Powiedział mi to. –Hermiona ucięła rozmowę i już nie chciała odpowiadać na pytania przyjaciółki. Gdy Ginny chciała już wychodzić Hermiona powiedziała tylko cicho –Zostań tu, proszę -no i ruda chcąc, nie chcąc została z przyjaciółką na noc.
**
Następnego dnia Hermiona obudziła się dość wcześnie. Obejrzała się na bok i ujrzała, że tuż obok leży jej ruda przyjaciółka. Widząc tą scenerię od razu sobie przypomniała wydarzenia z wczorajszego wieczora. Wstała powoli i udała się do łazienki by wejść pod prysznic. Zsunęła z siebie krótką, czerwoną, satynową koszulkę i weszła do kabiny. Już po chwili letnie kropelki orzeźwiały całe jej ciało. Po jakichś dziesięciu minutach wyszła z prysznica owijając się białym, puchowym ręcznikiem. Weszła do pokoju, gdzie ruda właśnie się budziła. Podeszła do szafy i wyciągnęła ciuchy, które zamierzała dziś ubrać.
-Hej Heeeermiona. –dziewczyna usłyszała ziewający głos dochodzący z jej łóżka.
-Hej Gin. –mruknęła Hermiona i zajęła się poszukiwaniem czarnych trampek. Po chwili również ruda wyskoczyła z łóżka i popędziła w stronę łazienki.
**
-Draco, no powiedz coś synku. –kobieta o platynowych, blond włosach siedziała naprzeciwko swego potomka i próbowała się z nim porozumieć. Lecz ten wydawał się obojętny na jej prośby i po prostu patrzył nieobecnym wzrokiem w dal.
-I co? –do przestronnego, ładnie urządzonego salonu wszedł najstarszy Malfoy. Ucałował swoją małżonkę w czoło i usiadł obok niej.
-Co, co, co. –kobieta przedrzeźniała męża. –Nie widzisz?
-Powiedział coś? – na twarzy Lucjusza malowało się przerażenie.
-Nie. Nawet na mnie nie spojrzał. –powiedziała Narcyza ze smutkiem. –A co będzie jeśli on… nie odzyska pamięci?
-Oj nie dramatyzuj. Na pewno odzyska. W końcu to Malfoy. –mężczyzna dumnie wypiął klatę, lecz widząc piorunujące spojrzenie żony, od razu się zreflektował – Yy... no i też ma w sobie krew Blacków oczywiście.
-Kamień. –małżeństwo usłyszało głos swojego syna i oboje jednocześnie podskoczyli jak oparzeni. Spojrzeli na swojego potomka, lecz ten nadal patrzył nieobecnym wzrokiem przed siebie, a jedyną zmianą na jego twarzy był idiotyczny i głupawy uśmieszek.
-Tak synku? – Narcyza zapytała nieśmiało, na co młody Malfoy zaczął mamrotać jakieś niezrozumiałe dla świata słowa.
-Gadaj do rzeczy pacanie. –warknął Lucjusz i schylił się ponieważ dostrzegł niebezpiecznie zbliżającą się do jego policzka, chudą dłoń małżonki. –No co? Najpierw gada o jakimś kamieniu, a teraz jakieś niezrozumiałe słowa.
-To nie powód byś go obrażał! –syknęła Narcyza i chwytając swojego syna pod ramię wymaszerowała z salonu.
**
-Lucjusz trzeba jutro aportować Dracona. Wraca do Hogwartu. –krzyknęła Narcyza do męża, który wylegiwał się na kanapie w salonie.
-A przypomniał sobie coś w ogóle, że już chcesz go wysyłać do Hogwartu? –zaśmiał się kpiąco Malfoy.
-A żebyś wiedział, że tak. Ta amnezja nie była aż tak groźna i przypomniał sobie bardzo dużo. –fuknęła Narcyza.
-Hej tato. –rzucił Dracon, wchodząc do salonu.
-No hej. –mruknął Lucjusz i wziął się za czytanie gazety.
-Aportujesz mnie jutro do Hagwardu, tak? –zapytał Draco.
-Hogwartu, synku. Hogwartu. –Lucjusz poprawił syna i uśmiechnął się znacząco do Narcyzy.
-No wiem przecież. –zaśmiał się Smok i klapnął na fotel.
-No to skoro jedziesz do tego Twojego „Hagwardu”, to musimy zrobić Ci mały test. –stwierdził Lucjusz, jednocześnie podnosząc się do pozycji siedzącej.
-Jaki test? –oczy Dracona rozszerzyły się komicznie, po czym zadrżał.
-No chyba nie chcesz zrobić z siebie jakiegoś bezmózga, prawda?
-Okej. –powiedział zrezygnowany Draco i spojrzał na ojca wyczekująco.
-No to powiedz mi Draco, kto w tym roku uczy Cię Obrony Przed Czarną Magią? – pierwsze pytanie było dla Dracona bardzo łatwe, ponieważ zanim przyszedł do salonu, patrzył na swój czarodziejski plan lekcji.
-Profesor Miranda Mirrell. –odpowiedział bez zająknięcia.
-A eliksirów? –kolejne pytanie.
-Profesor Snape. – odpowiedział Draco, po chwili namysłu.
-A jak ma na imię profesor Snape?
-Severus. –chłopak uśmiechnął się triumfująco.
-Okej. Kto jest dyrektorem Hogwartu? –Draco spojrzał na ojca z głupawą miną, lecz nagle go olśniło.
-Profesor Albus Dumbledore.
-Kto jest Twoim najlepszym przyjacielem?
-Blaise Zabini. –z ust Malfoya padło nazwisko jego przyjaciela. Dawno się z nim nie widział i chyba nawet się stęsknił.
-A kogo masz nienawidzić?
-Szlam. –odpowiedział cicho chłopak.
-Mój syn! -Lucjusz uśmiechnął się dumnie do syna, po czym podszedł do niego i poklepał dość mocno po plecach. Wychodząc z salonu dostrzegł oburzone spojrzenie małżonki. – No co?
-To o szlamach mogłeś sobie odpuścić. –syknęła Narcyza.
-Pamiętaj, że to też mój syn, więc mogę go wychować jak chcę. –warknął Lucjusz.
-Wychować?! Nie wiem czy zauważyłeś, ale Twój syn ma 18 lat! –fuknęła kobieta. –A no tak, nie zauważyłeś. A dlaczego? Bo większość czasu, gdy Draco był mały poświęcałeś temu całemu Voldemortowi, a nie własnemu synowi! –Narcyza wyszła z przedpokoju, w którym przeprowadziła tę niezbyt miłą rozmowę i skierowała się do swojej sypialni aby odpocząć.
**
-Hermiona, co się dzieje?! –zapytała ją jej ruda przyjaciółka. Hermiona od dłuższego czasu siedziała w pokoju wspólnym, w którym została już tylko ona i wiewióra.
-A co się ma dziać? –Hermiona uśmiechnęła się niepewnie i odwróciła wzrok, patrząc w ogień w kominku.
-Od ponad pół godziny nie reagujesz na moje pytania. Poza tym, wiercisz się na tym fotelu jakby Cię coś w tyłek dźgało. Co się z Tobą dzieje, Hermiona?
-Draco jutro wraca. –szepnęła Hermiona, nie odrywając wzroku od kominka.
-No i? Nie cieszysz się? –zapytała zdziwiona Ginevra.
-Boję się, że Draco zapomni o tych wszystkich naszych rozmowach i znów powróci ten stary Malfoy z pierwszych kilku lat w Hogwarcie. Znów będzie mnie nienawidził. Znów będzie mnie przezywał, wyzywał i poniżał. Znów powróci arystokrata czystej krwi, nienawidzący szlam. –ostatnie zdanie Hermiona wyszeptała przez łzy.
-Hermiś, nie mów tak. Nawet gdyby zapomniał o Tobie przez tą całą amnezję, to na pewno sobie szybko przypomni. Zobaczysz. –Ginny próbowała pocieszyć szlochającą cicho przyjaciółkę.
-Nie wierzę. –powiedziała Hermiona.
-Zobaczysz, że tak będzie. –ruda uśmiechnęła się ciepło do Hermiony. –Idź już spać. Jesteś cała blada i przemęczona. –Hermiona westchnęła cicho, po czym wstała i ruszyła do swojego dormitorium.
**
Hermiona przetarła oczy piąstkami niczym małe dziecko. Musiała przyznać, że spało jej się wyśmienicie i o dziwo się wyspała, co nie udawało jej się od tygodnia.
Jak dobrze, że dziś sobota – pomyślała Hermiona i usiadła na łóżku. Nie miała ochoty iść dziś na śniadanie. Wiedziała, że on tam będzie. Spojrzała przelotnie na zegarek i dostrzegła, że jest już grubo po śniadaniu. Nie pozostawało jej nic innego jak przywołać Zgredka i poprosić by ten przyniósł jej coś dobrego.
-Zgredku, mogę Cię prosić? – zapytała dziewczyna i już po chwili usłyszała ciche pstryknięcie i przy jej łóżku zmaterializowała się postać ubrana w białą koszulkę, która sięgała mu do kolan i dużą czapkę kucharską, która gdyby nie jego sporych rozmiarów uszy, opadłaby, aż do brody.
-Oo panienka Granger – Zgredek uśmiechnął się szeroko i ukłonił się tak nisko, że aż dotknął nosem podłogi.
-Cześć Zgredku – dziewczyna uśmiechnęła się ciepło do skrzata. – Mam dla Ciebie misję. Otóż nie zdążyłam dziś na śniadanie. Byłbyś w stanie przemycić trochę jedzenia do mojego pokoju?
-Zgredek zrobi to z ogromną radością! Zgredek chętnie służy człowiekom, którzy są dla niego dobrzy. –Hermiona parsknęła śmiechem, słysząc przekształcenie słowa „ludziom”. Po chwili w miejscu gdzie stał Zgredek, pojawiła się pustka, lecz nie na długo ponieważ po paru sekundach znów pojawił się Zgredek uginając się pod ciężarem tacy, wyładowanej po brzegi jedzeniem.
-Dziękuję Zgredku. –Hermiona przyjęła tacę od skrzata, a ten tylko skinął głową i zniknął. Dziewczyna wzięła się za pałaszowanie jedzenia. Była straszliwie głodna. Nawet nie zauważyła kiedy na tacy zostały tylko okruszki, a jej żołądek, aż krzyczał z rozpaczy nad przyjętym pokarmem. Gryfonka postanowiła dzisiejszy dzień spędzić w łóżku. W końcu należało jej się to. Rozłożyła się więc na poduszkach z rozmarzonym uśmiechem na twarzy. Pomimo tego, że był środek listopada, na dworze przyjemnie świeciło słońce, które wpadając do sypialni Hermiony, delikatnie łaskotało jej twarz.
**
W tym samym czasie w Pokoju Wspólnym Ślizgonów panowała wielka balanga na cześć powrotu Dracona. Chociaż Draco nie był tą imprezą zbytnio zainteresowany. Zależało mu tylko na tym by odnaleźć Blaise’a i porozmawiać z nim. Gdy po około pół godzinie zdołał przepchnąć się przez rozszalały tłum Ślizgonów, który koniecznie chciał uścisnąć mu dłoń, poklepać po plecach, lub po prostu go dotknąć, przemknął przez korytarzyk i wpadł do pokoju, który dzielił wraz ze swoim przyjacielem. Na początku tego roku, gdy został prefektem, jasno postawił Snape’owi, że jako prefekt ma swoje prawa, tak więc chce by Blaise Zabini miał pokój razem z nim. Profesor na początku nie chciał się zgodzić, lecz widząc jak Draconowi na tym zależy postanowił się zgodzić i za pomocą czarów powiększył i zrobił remont w pokoju Malfoya.
Wpadając do pokoju zauważył porozrzucane wszędzie ciuchy Blaise’a, oraz jego, które zostawił tu zanim wyjechał. W końcu poczuł się jak w domu. Nienawidził tej pedantycznej czystości, która panowała w Malfoy Manor. Tutaj, w tym chaosie w końcu mógł poczuć się jak normalny nastolatek.
-Blaise! – wykrzyknął chłopak zauważając leżącego na łóżku Ślizgona.
-Smoku? O mój boże, Smok! –wrzasnął Zabini i zrywając się z łóżka, rzucił się prosto w ramiona przyjaciela. –Ileś Ty nam wszystkim strachu napędził, tego sobie nie wyobrażasz.
-Wyobrażam, wyobrażam. –zaśmiał się Draco i już po chwili rozmawiał ze swoim przyjacielem tak, jakby nie widzieli się przez wiele lat.
-A co z nią? –zapytał Blaise myśląc o Hermionie.
-Jaką nią? –Draco zrobił zdziwioną minę.
-Nie mów, że.. –zaczął Blaise.
-To była jakaś ona?! –krzyknął podekscytowany Draco. –Kim ona jest?
-W swoim czasie się pewnie dowiesz. – zaśmiał się Zabini.
-No wiesz? – Draco zrobił minkę urażonego dziecka.
-Nic Ci nie powiem. Sam sobie przypomnisz. Gdybym ja Ci
powiedział.. mógłbyś mi nie uwierzyć. – chłopak westchnął cicho i uśmiechnął
się do myślącego Malfoya.
-Ładna jest? – Draco rozmarzył się co było widać po jego
głupawej minie.
-O tak.. i to bardzo. – Blaise uśmiechnął się do Malfoya,
mając nadzieję, że sobie coś przypomni jednak na marne.
-Czy ja… no wiesz… chodzę z nią? – zapytał wyraźnie
zaciekawiony Dracon.
-Nie… to znaczy… nie wiem. – Blaise zastanawiał się czy powiedzieć
Draconowi, kto jest jego miłością, czy lepiej poczekać, aż sam sobie przypomni.
Stwierdził, że jednak poczeka, aż sam sobie przypomni. Coś czuł, że będą
musieli pokonać razem długą drogę do odzyskania pamięci całkowicie.
------------
Hejka! A oto nowy rozdział! Trochę się tu będzie działo, więc mam nadzieję, że nie zraziliście się w tych 7 pierwszych rozdziałach gdzie oni sobie miłość wyznawali, haha :D Jak już mówiłam będzie się działo *szatański uśmieszek*. Mam nadzieję, że jakość i długość rozdziału się podoba :D Chcę Was jeszcze zaprosić na bloga mojej Kochanej Julity, która robi również betę na moim blogu!
A teraz... komentujcie! Haha <3
Wow! Wow! Wow! Rozdział jest cudowny. Mam nadzieję, że Draco przypomni sobie o Hermionie. Ja chcę już kolejny rozdział :c
OdpowiedzUsuń~Nowa Fanka ^^
Zanim sobie przypomni troche Was pomęczę ;p haha dziękuję <3
Usuńej no :/ cudowny ten rozdział <3... ale.... JAK MOGŁAŚ ?! :D Pozdrawiam :) i czekam na następny
UsuńKc Skarbie ♥
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny! Czekam, aż padną sobie w ramiona i na wiesz jakie sceny ;d
Dużo weny życzę! :* <3
Kochana <3
Usuń♥♥
Usuń