wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 2

Cześć kochani! <3 Rozdziały jak narazie są nudne, wiem. (przepraszam <3) Ale staram się jak tylko mogę.. Mam już opracowaną całą historię i zapewniam Was, że będzie ciekawiej.. Kocham xx

                                                                                *
-Hermiono, od tego zdarzenia w pociągu z Malfoyem zachowujesz się co najmniej dziwnie. Co tam się wydarzyło? – zagadnął Hermionę Harry. Zmierzali właśnie pustym korytarzem w stronę klasy, w której odbywały się już zajęcia z transmutacji. Tak, ta Hermiona Granger, najlepsza uczennica w Hogwarcie, właśnie spóźniła się na lekcję. Wielkie brawa i gratulacje – wyzywała siebie w duchu.
-Nic się tam nie wydarzyło. Jesteście z Ronem tak wkurzający. Zajmijcie się swoim życiem. – fuknęła Gryfonka i poprawiając torbę na ramieniu wyprzedziła zdziwionego zachowaniem przyjaciółki, chłopaka.

                                                                                 *
Po lekcjach Hermiona wyszła przed zamek by choć na chwilę uwolnić się od pytających spojrzeń reszty uczniów. Jedna dziewczyna z młodszej klasy nawet podeszła do niej i spytała czy to prawda, że pieprzyła się w pociągu z Malfoyem, na co Gryfonka zareagowała tak, że rzuciła na dziewczynkę zaklęcie petryfikujące. Sama nie wiedziała co się z nią działo. Czy to blondyn tak na nią działał? Podoba jej się, to fakt. Ale żeby w jej zachowaniu zaszła, aż taka zmiana? To raczej nie możliwe. Gdy tak zagłębiła się w swoich myślach, poczuła nagle, że ktoś ją obserwuje, odwróciła się gwałtownie, ale tam nikogo nie zauważyła. Pomyślała sobie, że pewnie jej się wydawało, ale na wszelki wypadek wstała i ruszyła z powrotem do zamku. Fakt, faktem robiło się już ciemno, więc wolała nie ryzykować spotkania z jakimś stworem, który postanowił wybyć z Zakazanego Lasu na penetrację zamkowych błoni.
-Granger, gdzie się szwendasz? – zapytał Malfoy, jednocześnie wpadając na dziewczynę, która weszła do zamku.
-Co Cię to obchodzi? – mruknęła pod nosem kierując się do Wieży Gryffindoru.
-Nie pyskuj Granger. – warknął blondyn i przytrzymał dziewczynę przy ścianie, napierając na nią swoim ciałem.
-Znowu będziesz nawijać, jak to ja na Ciebie działam? Daruj sobie kolego. – rzuciła Gryfonka odpychając od siebie Ślizgona
-Jeszcze się zobaczymy mała. – krzyknął za nią chłopak jednocześnie przeczesując dłonią swoje blond włosy, na co Hermiona zareagowała cichym, ale stanowczym „Żegnaj Malfoy”.
                                       
                                                                                  *
-Gdzieś Ty się podziewała?! – wrzasnął Ron na widok Hermiony wchodzącej do Pokoju Wspólnego
-Byłam na błoniach.
-O tej porze!? Przecież coś mogło Cię zaatakować! – rudzielec wrzeszczał jak dziki
-Zamknij się i nie drzyj tak tej mordy, zaraz będę Cię musiała potraktować zaklęciem wyciszającym – uspokoiła chłopaka brunetka
-No okej. Martwiłem się o Ciebie. – powiedział zawstydzony Weasley
-Nie masz o co się martwić. Jeśli coś się  będzie dziać na pewno się do Was zwrócę – zapewniła Rona i Harrego, który do tej pory przysłuchiwał się ich wymianie zdań bez słowa.

*Następnego dnia rano*

Hermiona wstała wcześnie. To za wcześnie nawet jak na nią. Ubrała się pośpiesznie i ruszyła do sowiarni. Wczoraj wieczorem napisała list do swojej mugolskiej przyjaciółki. Znały się od dzieciństwa, więc tamta wiedziała, że Granger uczęszcza do Szkoły Magicznej. Przyjaciółka wiedziała również z kim czarodziejka przyjaźni się w Hogwarcie, oraz jakie ma odczucia do Dracona, którego widziała na zdjęciach. Wiedziała o Hermionie wszystko. Tak samo Hermiona wiedziała wszystko o niej. Już prawie weszła do sowiarni gdy nagle..
-Cholera jasna. – zaklęła głośno – czy ja muszę Cię wszędzie widywać? Śledzisz mnie czy co?
-Co Ty tu robisz o tej porze? – warknął Ślizgon – nie powinno Cię tu być.
-A co? Masz coś do ukrycia Malfoy? – zapytała podejrzliwie dziewczyna
-Nie Twój zasrany interes. Wynoś się stąd. – fuknął Draco
-Nie rozkazuj mi. – Granger wyminęła go zwinnie i już chciała wejść do sowiarni, lecz poczuła lekkie uderzenie w plecy. Malfoy rzucił na nią zaklęcie dezorientacji i całkowicie zapomniała po co tu przyszła.
-Hej mała co tu robisz tak wcześnie? – zapytał Draco z udawanym zaskoczeniem
-Ja sama nie wiem po co tu przyszłam.. – odparła zdezorientowana Hermiona
-Pewnie lunatykowałaś. Wracaj do wieży i się wyśpij, okej? – Malfoy delikatnie pocałował ją w czoło
-Och.. tak. To cześć – odparła Gryfonka, odwróciła się na pięcie i pobiegła do wieży
Ślizgon jeszcze przez krótki czas stał i patrzył jak dziewczyna znika za zakrętem. Jeśli by go teraz przyłapała, byłoby kiepsko. Nikt nie może się dowiedzieć o tym co robi. Poza tym co ona tu robiła tak wcześnie? Malfoy wzruszył bezradnie ramionami i wrócił z powrotem do sowiarni. Już prawie kończył pakować list.. Miał plan. Ale wcześniej musi ochronić Hermionę. Przywiązał list do nóżki sowy i szepnął jej nazwisko i adres odbiorcy. Gdy ptak wyleciał Malfoy usiadł pod ścianą obok drzwi, oparł głowę o dłonie i po prostu siedział. Nienawidził tej całej szkoły. Po jakiejś godzinie wstał i ruszył w kierunku Wielkiej Sali. Był strasznie głodny. Lecz to co zobaczył wstrząsnęło nim bardziej niż cokolwiek innego. Hermiona stała obok stołu Ślizgonów i.. przytulała się z Matthewem. Draco wstrząśnięty tym widokiem wybiegł z sali. Stety, czy niestety.. Hermiona to zobaczyła.

4 komentarze: