wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 5


Muszę to przyznać.. zakochałam się w Draconie. Nie mam pojęcia jak osoba, której się nienawidziło, może stać się dla Ciebie tak ważna. No tak.. on jest dla mnie ważny, ale czy ja dla niego? Zastanawia mnie czy on po prostu nie chce się dobrze zabawić. Tyle plotek krąży po szkole. Ciekawe czy jest w nich choć ziarenko prawdy. A to, że Draco zaliczył każdą dziewczynie w Slytherinie? Mam nadzieję, że to nie prawda. Praktycznie rzecz biorą mogłabym tak rozmyślać całe życie.. no, ale muszę się w końcu wziąć za te powalone prace na transmutacje. – rozmyślałam
 -Hej Hermiona – rzucił Harry wchodząc do Pokoju Wspólnego i siadając obok mnie przy kominku.
 -Cześć Harry – odpowiedziałam znad notatek. Wciąż myślałam o tym co powiedziałam nie dawno Draconowi.. On zapytał czy przejmuję się Ronem i Harrym, a ja odpowiedziałam, że już nie. Przecież oni są moimi przyjaciółmi.. Muszę się nimi przejmować. Ale z drugiej strony.. jest Draco. 
 -Skończyłaś już robić transmutację? – zapytał Potter wyrywając mnie z zamyślenia
 -Co? Ah.. nie, jeszcze nie, a Ty?
 -Właśnie zaczynam. – uśmiechnął się.
 -Dziś i tak jest piątek, a te prace są na poniedziałek.. Ja je chyba dokończę w sobotę, lub niedzielę.. A teraz lecę się położyć.. Papa Harry – pożegnałam się i ruszyłam w kierunku sypialni prefektów. Taaaak, jestem prefektem i mam swój własny pokój z prywatną łazienką. Drugim prefektem był Ron, co nigdy mi nie przeszkadzało, ale teraz jak najbardziej zaczęło.
Zamknęłam drzwi i z zamiarem zrobienia wieczornej toalety udałam się do łazienki, gdzie odbyłam długą.. naprawdę meeega długą kąpiel. Chyba mi tego brakowało, heh – uśmiechnęłam się do siebie. Wychodząc z łazienki ujrzałam siedzącą na ramie mego łóżka, sowę. Była bardzo piękna. Szara, w drobne czarne cętki na skrzydłach. Gdy mnie zoabczyła, odwróciła główkę z gracją w moją stronę i podniosła prawą nóżkę, do której przywiązany był list. Ledwo go odwiązałam, sówka wyfrunęła przez okno. Jak widać nadawca listu nie oczekiwał ode mnie odpowiedzi. Usiadłam na łóżku otwierając list. Od razu rozpoznałam drobne, zgrabne pismo.. A więc jest to list od profesor McGonagall.


Sz.P. Hermiona Granger
Wieża Gryffindoru, pokój prefekta.
Serdecznie witam. Chciałabym zawiadomić, iż w nocy z niedzieli na poniedziałek Patrol Nocny, przypada Gryffindorowi. Mam nadzieję, że stawi się Pani wraz z Ronaldem Weasleyem pod moim gabinetem o godzinie 01:00 w nocy. Informuję również, że patrolujecie z Slytherinem, a tam jak sądzę prefektem jest Pan Dracon Malfoy, oraz Panna Pansy Parkinson. Życzę miłego wieczoru.
                                           Prof. Minerwa McGonagall.

Jęknęłam cicho podczas czytania listu. W ogóle i wcale nie miałam ochoty na ten cholerny patrol, z cholernym Weasleyem. Ale cóż.
Odłożyłam list na stolik obok łóżka i weszłam pod kołdrę. Byłam okropnie zmęczona i miałam ochotę od razu zasnąć. Niedoczekanie moje, bo nagle usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
 -Proszę. – powiedziałam.
 -Hej Herm, śpisz? – rudzielec wślizgnął się do mojego pokoju.
 -Nie, już nie. – odpowiedziałam chłodno, patrząc na niego z wyrzutem – coś się dzieje, że tu przyszedłeś?
 -Przepraszam, nie chciałem Cię obudzić. Dostałaś list od McGonagall? – doskonale wiedziałam, że przyszedł tu po prostu, żeby się upewnić, że jestem w pokoju, a nie gdzieś indziej.
 -Wiesz, jestem prefektem, więc to by było dziwne gdybym nie dostała. A teraz błagam pozwól mi się wyspać i z łaski swojej idź do siebie. – warknęłam, na co wystraszony Ron wybiegł z mojego pokoju, trzaskając przy tym niemiłosiernie drzwiami. Doskonale wiedziałam, że Weasley jest we mnie zakochany, ale co mogłam na to poradzić. Tak rozmyślając zasnęłam i obudziłam się przed 9. W pośpiechu się ubierając i jednocześnie robiąc poranną toaletę, zbiegłam na dół, gdzie czekała na mnie Ginny.
 -Hej Gin! – ucałowałam przyjaciółkę w policzek i ruszyłyśmy do Wielkiej Sali na śniadanie.
Już w drzwiach wejściowych zderzyłam się z kimś.
 -Ojej przepraszam – rzuciłam zadzierając głowę do góry, ponieważ ten ”ktoś” był ode mnie wyższy. Jak się okazało był do Malfoy. Napotykając jego wzrok na mojej twarzy wykwitł rumieniec, a on uśmiechając się wyminął mnie i Ginny i ruszył do lochów.
 -O matko, dziewczyno wiedziałaś!? – wrzasnęła ruda.
 -Co? – odparłam ze zdziwieniem.
 -No, jak on na Ciebie patrzył.. – odparowała podekscytowana Weasley’ówna.
 -Normalnie – zaśmiałam się patrząc na przyjaciółkę
 -Podobasz mu się – stwierdziła dziewczyna uśmiechając się, ale po chwili na jej twarzy wymalowało się przerażenie – podobasz się Malfoyowi!
 -Haha, a nawet gdyby to co? – nie mogłam przestać się śmiać widząc jej przerażoną minę.
 -To co!? Czy Ty nie wiesz kim jest Malfoy!? – szepnęła teatralnie, nadal przerażona Ginny.
 -Jest całkiem przystojnym, uroczym, pociągającym i nieziemsko seksownym ślizgonem – odparłam zanim zdążyłam ugryźć się w język. Po wypowiedzeniu tych słów na twarzy Ginny wymalowało się jeszcze większe przerażenie.
 -On Ci się też.. nie wierzę. – powiedziała dziewczyna łapiąc się za głowę.
 -Oj Ginny – pogłaskałam przyjaciółkę po ramieniu i zabrałam się za jedzenie śniadania.
 -Herm, ale on jest ślizgonem! – mówiła ściszonym głosem.
 -A ciekawe kto rok temu nadawał jaki to Blaise Zabini jest przystojny – odgryzłam się przyjaciółce pokazując jej język, co najwidoczniej ją zatkało bo do końca śniadania już się nie odezwała

Po śniadaniu ruszyłyśmy z powrotem do naszej Wieży by się przebrać i zabrać trochę pieniędzy do Hogsmead. Gdy byłyśmy już gotowe zeszłyśmy na dół gdzie mieli się spotkać wszyscy, którzy idą do miasteczka. Był już tam Harry i Ron, który był na mnie najwidoczniej obrażony, za to że wczoraj tak bezczelnie go wyprosiłam z pokoju. Były też siostry Patill, Lavender, Pansy no i.. Draco oraz Blaise, na widok, których serca moje i Ginny zabiły szybciej. Wymieniłyśmy z rudą porozumiewawcze spojrzenia i ustawiłyśmy się razem w parze, tak by McGonagall mogła policzyć ile osób idzie do Hogsmead. Na nasze nieszczęście (a może szczęście?) Zabini i Malfoy ustawili się za nami, co było dla mnie i młodej Weasley’ówny trochę krępujące.
Gdy byliśmy już w połowie drogi usłyszałam za sobą cichy, lecz wyraźny szept.

 -Za chwilę w Trzech Miotłach. Wezmę ze sobą Blaise’a. Możesz wziąć Weasley’ównę. –  wzdrygnęłam się czując jego oddech na mojej szyi. Głos najwyraźniej należał do Malfoya. 

------------------------------------------------------------------------

Hej! Tak więc kolejny rozdział za nami. Jak myślicie co wydarzy się w Trzech Miotłach? ;D
Osobiście jestem z tego rozdziału nawet zadowolona, ale nie jest on idealny. Lecz opinia należy do Was, więc komentujcie! Komentarze są fajne! Nawet bardzo fajne! Mam nadzieję, że nikomu nie będzie przeszkadzać, że wplątam tu troszeczkę Blinni :* 

3 komentarze: