czwartek, 6 sierpnia 2015

Rozdział 6


*ogólnie*

Atmosfera w Trzech Miotłach na początku była nieco napięta. A mówiąc „nieco” każdemu z nas pewnie przyjdzie na myśl słowo „bardzo”. Na początku w sumie nikt się do siebie nie odzywał. Dopiero po chwili gdy latorośl rodu Zabinich, zaczęła zabawiać Gryfońskie dziewczęta, wszyscy nieco się rozluźnili. No.. prawie wszyscy. Draco wręcz kipiał ze złości widząc, że Granger w ogóle nie zwraca na niego uwagi. Czuł się tam jak ostatni baran. Co teoretycznie mogło usprawiedliwić jego nagły wybuch złości, który sprecyzował tym, że „kulturalnie” wyszedł, miotając przy tym bogatym słownictwem, oraz trzaskając drzwiami. Przerażona Ginny pobladła widząc tak wkurzonego Smoka, Hermiona pisnęła głośno, bo fakt faktem Draco nie pofatygował się by delikatnie zasunąć za sobą krzesło. On je wręcz pchnął jakby chciał komuś nim przywalić co wiązało się z dość głośnym hukiem. A Blaise? Blaise widząc wkurzoną.. ups, wkurwioną twarz przyjaciela, wybuchnął szczerym śmiechem, na co Gryfonki spojrzały się na niego jak na ostatniego wariata.
Hermiona spojrzała pytająco na Zabiniego i nie czekając na reakcję wybiegła za blondynem. Nie musiała długo szukać, ponieważ usiadł na ławce tuż obok wejścia do Trzech Mioteł.
  -Draco.. coś się stało? – zaczęła Gryfonka, lecz nie dane jej było skończyć.
  -Nic się nie stało. Możesz tam wrócić. – powiedział chłodno Ślizgon co zaakcentował ironicznym uśmiechem.
  -A Ty? Będziesz tu tak siedział? – zapytała dziewczyna. – zmarzniesz.
  -Nic Cię to nie obchodzi. – rzucił chłopak. Po co on się w ogóle stara zwrócić uwagę tej Granger na siebie? Przecież jego starszy jakby się dowiedział, że spotyka się, tfu, rozmawia z szla.. czarownicą mugolskiego pochodzenia, zapewne wykastrowałby go, powiesił na suchej gałęzi za to co by mu jeszcze zostało, a na koniec zabił i poćwiartował. Draco skrzywił się odrobinę na tę myśl. – Granger nie zrozumiesz mnie.
  -To mi wyjaśnij. Postaram się zrozumieć, obiecuję. – powiedziała dziewczyna po czym usiadła obok Dracona i w geście zachęty, a może pocieszenia.. położyła mu dłoń na ramieniu.
  -PodobaszmisieGranger,okurwa. – wydusił z siebie Malfoy, i sam zdziwił się tym co właśnie powiedział. Na jego twarz wystąpił rumieniec spowodowany zawstydzeniem i zażenowaniem. Był na siebie wściekły w duchu, że jej to powiedział. Przecież on nie chciał jej tego powiedzieć. A przynajmniej nie tak szybko. Chciał udawać, obojętnego. Co ona sobie teraz pomyśli?
  -Co? – szepnęła Hermiona. – Draco.. ja nie wiem co powiedzieć.
  -Widzisz nie rozumiesz. – warknął Draco i ukrył twarz w dłoniach.
  -Draco rozumiem. – zaczęła Hermiona i nie musiała kończyć, ponieważ Ślizgon obrócił się gwałtownie stronę Gryfonki i wycisnął na jej ustach soczystego, słodkiego całusa. Żadne z nich nie musiało już nic więcej mówić. To co usłyszeli do tej pory im wystarczyło. Wiedzieli już, że na tej ławce między nim zrodziło się coś w rodzaju porozumienia i miłości.. Zakazanej miłości.

*niedziela, pół do pierwszej w nocy*

Hermiona wstała od kominka w Pokoju Wspólnym, przy którym siedziała z Harrym i Ginny, Ron siedział kawałek dalej nadal święcie obrażony na Hermionę. Ruszyła w kierunku wyjścia rzucając krótkie „papa”. I odwracając się w stronę Weasleya warknęła
  -Idziesz?
Wspomniany Weasley zmrużył oczy i popatrzył dziwnym wzrokiem na Hermionę, po czym zatrzasnął trzymaną książkę od transmutacji i powlókł się za brunetką. Dziewczyna zmierzała w stronę gabinetu McGonagall.
  -Po jakie licho my już wyleźliśmy z wieży, skoro mamy jeszcze 25 minut? – syknął Ron, czym wystraszył Hermionę, ponieważ ta kompletnie zapomniała, że on jej towarzyszy.
Stali w głuchej ciszy, gdy po około 20 minutach zjawił się Malfoy z uwieszoną mu na ramieniu Pansy. Mina Dracona zdradzała, że nie jest zbyt zadowolony towarzystwem Parkinson. Hermiona widząc jego niezadowolenie parsknęła niepochamowanym śmiechem. Po chwili pojawiła się profesor McGonagall.
  -Witajcie. Szkoła jest Wasza, aż do 7 rana. Pamiętajcie by przejść cały zamek, ponieważ jak wiecie to właśnie w nocy uczniowie urządzają sobie, że tak powiem schadzki. Wszystkich napotkanych ukarajcie punktami ujemnymi. O 7 zaczną się pierwsze lekcje, więc możecie potem iść do dormitoriów się wyspać. Jesteście zwolnieni z lekcji. To by było chyba na tyle..
  -Pani profesor, rozdzieli pani z kim mamy patrolować? – pisnęła Parkinson jeszcze bardziej przyklejając się do Malfoya, jakby chciała pokazać, że to akurat ona musi być w parze z Draconem.
  -A o tym to chyba możecie sami zadecydować. – profesor uśmiechnęła się ciepło i wróciła do swojego gabinetu.
  -Ja z Hermioną. – wrzasnął Ron, na co dziewczyna odwróciła głowę by rudzielec nie widział jej grymasu niezadowolenia na twarzy.
  -Nie pozwalaj sobie na zbyt dużo łasic. – warknął Ślizgon wyraźnie podkreślając ostatnie słowo.
  -Ty.. ty gu-gumochłonie wredny. T-Ty sz-szumowino. Ty imitacjo m-mężczyzny – darł się Ron celując w Malfoya różdżką.
  -Imitacjo mężczyzny!? – ryknął Draco, na tyle głośno, że na pewno był słyszalny w każdym zakątku Hogwartu.
  -Uspokójcie się. – do akcji wkroczyła Hermiona odciągając Ronalda i zabierając mu różdżkę. – pójdę z Ronem. Spotkajmy się.. koło Wielkiej Sali?
  -Czemu z nim? – jęknął Draco, widząc na twarzy Weasleya uśmiech triumfu.
  -Po prostu. Nie dyskutuj Draco. – ucięła rozmowę Hermiona i również zauważając głupawy uśmiech Rona, zdzieliła go ręką w ramię. Draco rzucił ostatnie tęskne spojrzenie Gryfonce, po czym nie siląc się na delikatność szarpnął Pansy za szatę i ruszył z nią w kierunku przeciwnym do tego, który wybrali pozostali dwaj prefekci z Domu Lwa.
Dracona zastanawiało jedno.. dlaczego Hermiona poszła z Łasicem? W sumie mogła się spodziewać niewygodnych pytań ze strony rudego, gdyby wybrała patrol z Malfoyem. Naprawdę nie rozumiał tej dziewczyny, ale.. to go w niej jeszcze bardziej pociągało.
  -No i co się tak ślinisz mop.. znaczy Pansy? – warknął Draco w stronę patrzącej na niego jak w obrazek Parkinson.
  -Masz taki sekssssi wyraz twarzy jak myślisz – zamruczała ślizgonka obrzydliwie przeciągając wyraz „seksi” co w Malfoyu wzbudziło odruch wymiotny.
  -Nie łudź się Parkinson. Nie myślę o Tobie. – odciął się Draco i z satysfakcją zauważył, że mopsica zrobiła zawiedzioną minę. Czy ona na serio myśli, że kiedykolwiek mu się spodoba!? Widać ma bardzo ograniczone myślenie. – Malfoy wzdrygnął się przez dreszcz obrzydzenia, który przeszedł po jego karku.


  -Hermiona, dlaczego ten nadęty bałwan chciał patrolować z Tobą? – spytał Weasley.
  -Nie wiem. – skłamała Hermiona. – Może chciał nawiązać jakiś kontakt między Slytherinem a Gryffindorem.
  -Ale od Ciebie niech trzyma się z daleka. Niech sobie nawiązuje te kontakty z Lavander. – oburzył się rudzielec.
  -A to niby dlaczego!? – Hermiona była wyraźnie wstrząśnięta. Co go, do jasnej cholery obchodzi z kim rozmawia. Nie jest jego własnością.
  -Bo.. no bo.. – Ron plątał się w swoich słowach – on jest ze Slytherinu – Rudzielec zniżył głos do szeptu.
  -Co!? – Gryfonka wrzasnęła zduszonym głosem. – a więc o to chodzi? Ronaldzie Weasley, jesteś żałosny w tym momencie. Ciekawe kto w czwartej klasie uganiał się za pewną krukonką!?
  -Ale to była krukonka! A nie OBRZYDLIWY ŚLIZGON! – teraz Ronald wrzeszczał – i do tego śmierciożerca.
  -Ciekawe kto tu jest imitacją mężczyzny. – warknęła dziewczyna i ruszyła w kierunku Wielkiej Sali. – I jeszcze jedno.. nie ma już Voldemorta, więc śmierciożercy NIE ISTNIEJĄ!
Hermiona stanęła pod Wielką Salą. Ślizgonów jeszcze nie było. Osunęła się powoli po ścianie, siadając na zimnej i twardej podłodze. Starała się pohamować pchające się do oczu łzy. Jak Ron mógł tak powiedzieć o Draconie? Gdy po jej twarzy oświetlonej blaskiem księżyca spłynęła pojedyncza łza usłyszała głos.
  -Granger? – zadarła głowę do góry by zobaczyć właściciela ust, z których padło jej nazwisko. Był to nie kto inny jak Malfoy. Stał kawałek z boku patrząc na nią przerażonym wzrokiem. – co-coś się stało?
  -Gdzie Pansy? – dziewczyna starała się jak najbardziej odwlec odpowiedź na pytanie Dracona.
  -Powiedziałem jej, że ma iść do lochu zobaczyć czy tam kogoś nie ma.. A Ty gdzie zgubiłaś łasica? – ledwo Draco wypowiedział ostatnie zdanie, Hermiona zaniosła się szlochem tłumionym przez rękaw jej szaty. Ślizgon podrapał się niepewnie po szyi nie bardzo wiedząc co ma począć. Ukucnął obok szlochającej Hermiony i niezdarnie pogładził ją po włosach
  -Cii.. już dobrze – szeptał, choć był lekko speszony. Każdy wie, że płacząca kobieta jest dla faceta niczym tykająca bomba. Wystarczy coś źle powiedzieć by ta wybuchła, czyli zaniosła się jeszcze większym szlochem. – no, mała Grangerka będzie tak miła i powie mi dlaczego płacze.
Hermiona spojrzała na niego nieufnie, jakby była 5 letnim dzieckiem, a on próbował jej zabrać zabawkę.
  -On.. o-on po-powiedział, ż-że.. – wyszlochała dziewczyna
  -Że? – zapytał niecierpliwym tonem
  -Że jesteś ohydnym ślizgonem! – krzyknęła dziewczyna i rozszlochała się na dobre. Malfoy zareagował przeciwnie.
  -I Ty dlatego ryczysz jak ostatnia beksa? – wydusił z siebie nie mogąc opanować śmiechu.
  -Co? – wykrzyknęła Hermiona
  -Wiesz kochanie.. nie każdy tak przejmuje się opinią innych tak jak Ty. – roześmiał się Draco – A poza tym to jest tylko łasic. Czego Ty się po nim spodziewałaś? Że powie „Och jaki ten Malfoy jest przystojny”?
  -Kochanie?! – dziewczyna zmarszyła swój zgrabny nosek, a jej brwi podjechały prawie pod samą linie włosów. Po czym widząc minę Malfoya dodała – No tak.. ironia. – i również się roześmiała. 

----------

Hej! A więc powracam wraz z nowym rozdziałem! Rozdział jest taki sobie, ponieważ pisałam go jedną ręką. (Drugą trzymałam uciekającą wenę hehe) Rozdział jest dość dłuższy od pozostałych i myślę (a przynajmniej taką mam nadzieję), że Wam się spodobał. Także, no.. :) xx

6 komentarzy:

  1. Mega! czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.
    Może napisałabyś o spotkaniu Hermiony i jakiegoś innego chłopaka np. Blaisa lub Matta. Ja rak tak kocham zazdrosnego Draco! :) <3
    ~Sara 🐍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny rozdział już jest prawie dokończony, a i owszem pojawi się tam zazdrosny Draco :D

      Usuń
    2. Już się nie mogę doczekać:

      Usuń
  3. Malfoy ma humorki gorsze od kobiety w ciąży.

    OdpowiedzUsuń