Rozdział jak narazie krótki, ale musiałam przerwać w tym momencie. Część z Was pewnie może nie zrozumieć tego, ale główna akcja toczy się między Hermioną, Draconem i Matthewem, który jest nowy w Hogwarcie. (Matt jest na tym samym roku co Hermiona, czyli 7)
Zapraszam do czytania! ( z czasem akcja się rozwinie i na prawdę będzie się działo)
Hermiona właśnie pożegnała się z rodzicami i już wsiadła do
pociągu w poszukiwaniu wolnego przedziału oraz swoich przyjaciół. Gdy ich
znalazła..
-Ginny, Harry, Ron, Neville! – wykrzyknęła dziewczyna i
wpadła w objęcia każdego po kolei – jak wakacje? Opowiadajcie!
-Ja i Ron byliśmy w Egipcie. Znowu – odparła zażenowana
Ginny
-Ja byłem zmuszony codziennie chodzić na spotkania Wesołych
Gospodyń z babcią – odparł jeszcze bardziej zażenowany Neville i zaczerwienił
się po czubki uszu co zauważalne było tylko u Rona
-A ja chyba nie muszę opowiadać o moich wakacjach – odparł
Harry, na co wszyscy zareagowali wybuchem niepochamowanego śmiechu – A Ty
Hermiono, co robiłaś w wakacje?
-Ja siedziałam w sumie w domu, nie licząc spotkań ze starymi
znajomymi. – odparła
Siedzieli tak i rozmawiali o wakacjach przez pół drogi.
Hermiona strasznie stęskniła się za przyjaciółmi i nie mogła doczekać się gdy
już będą w Hogwarcie. Opowiedziała im o nowo poznanym Matthewie, którego spotkała
kilka dni przed rozpoczęciem ostatniego roku nauki w Hogwarcie. Wyjaśniła im
też, że Matt – bo tak kazał na siebie mówić, wcześniej uczęszczał do
Durmstrangu, ale gdy po upadku Voldemorta, Karkarow zniknął, szkołę trzeba było
zamknąć. Dowiedzieli się też, że ojciec Matt’a był Śmierciożerą i kazał
Dumbledorowi przydzielić go do Slytherinu. Wszyscy byli oniemieni nowym
uczniem, choć jeszcze go nie spotkali.
*pół godziny później*
-Oo Granger! – wykrzyknął Malfoy, który bezceremonialnie
wparował do ich przedziału
-Malfoy – Harry zmrużył oczy i położył dłoń na różdżce,
która spoczywała na siedzeniu obok niego
-Nie spinaj się tak Potter – warknął Draco
-Czego chcesz Malfoy? – Mruknęła Hermiona
-Wpadłem zobaczyć jak się macie – Malfoy przywołał na swoją
twarz ohydny sarkastyczny uśmiech. W tym momencie na korytarzyku obok ich
przedziału przechodził nowy uczeń.
-Hej Matt! Matt chodź do nas! – zawołała kolegę Hermiona
-Cze.. – chłopak urwał swoje przywitanie w połowie słowa
-Matthew – Draco zmrużył oczy i spojrzał na chłopaka
-Malfoy – warknął nowy uczeń po czym nastała niezręczna
cisza. Hermiona wpatrywała się w usta Dracona, które teraz były ściśnięte w
wąską linię. Tak bardzo pragnęła złączyć swoje pełne, malinowe usta w jego,
wąskich bladych wargach.
-A Ty co się tak gapisz szlamo? – prychnął Draco, co
zadziałało na Matthewa i Rona niczym płachta na byka. Rzucili się na Malfoya
przygniatając go ciężarem swoich ciał, a Harry chwycił różdżkę i wycelował nią
w blondyna. Ślizgon nie chciał tego mówić, ale tego wypadała sytuacja. Tak
naprawdę marzył o tym by objąć pociągającą Gryfonkę w talii, namiętnie pocałować
i.. ugh, weź się w garść! – przeklnął sam siebie w duchu. Draco wstał
odpychając od siebie dwóch chłopaków. Był od nich wyższy i silniejszy. A
przynajmniej silniejszy od tego biedaka Wesleya.
-Nie mów tak na nią Malfoy! – syknął Harry
-Chłopaki! Uspokójcie się. – zaopanowała sytuację Hermiona i
uśmiechnęła się zadziornie do Malfoya, na co on zareagował tak, że złapał ją za
nadgarstek, pociągnął do wyjścia z przedziału i ruszył przed siebie, nadal
trzymając zdezorientowaną Gryfonkę za rękę.
-Hej puszczaj ją! – krzyczał Ron biegnąc za nimi
-Zaraz ją odstawię muszę z nią pogadać, wypad Weasley! –
warknął Szarooki
-Puść mnie idioto! – syczała Hermiona idąc za Draconem.
Blondyn znalazł jakiś pusty przedział, wepchnął tam dziewczynę, zamknął drzwi i
zasunął zasłony. Popchnął Hermionę na drzwi, a ta odbiła się od nich z głuchym
tąpnięciem.
-O co Ci chodzi Malfoy? – warknęła Gryfonka
-O nic – szepnął Malfoy napierając na czarodziejkę swoim
ciałem – mam ochotę Cię tak wypieprzyć, że nie usiadłabyś przez tydzień.
Przerażona Granger bała się cokolwiek powiedzieć. Zagryzła zadziornie wargę
przez co poczuła na swoim podbrzuszu, rosnącego kolegę Dracona w jego
spodniach.
-Widzisz jak na mnie działasz? – szepnął Malfoy, łapiąc
dziewczynę za pośladek, w tym samym momencie pociąg zaczął hamować i po chwili
zatrzymał się. Hermiona rozpoznała stację w Hogsmead.
-Musimy wysiadać Draco – odszepnęła i wybiegła z przedziału
zmierzając po swoje rzeczy.
*
-No opowiadaj czego chciał Malfoy? – zapytał Ron gdy
siedzieli już w pokoju wspólnym Gryfonów
-Niczego konkretnego – Hermiona próbowała czytać i
jednocześnie ignorować pytania, którymi zasypywał ją przyjaciel. Co się nagle
stało Malfoyowi? Kiedyś się nienawidzili, a teraz tak po prostu powiedział jej,
że chce ją przelecieć. Co tu się do cholery wyprawia?!
hehs, chce więcej XDD
OdpowiedzUsuńMiś <3
UsuńCudny *,* Kc Jesteś mega :* <3 ♥ -Martyna
OdpowiedzUsuńZarąbisty! Ide czytać dalej hahah :D
OdpowiedzUsuńNa fb pisałam, że nie skomentuję heh nie mogę się powstrzymać...
OdpowiedzUsuńRozdział fajny, zaciekawiłaś mnie i zaraz polecę czytać dalej, tylko mam kilka uwag. Staraj się rozbudować opisy, rozdziały posz dłuższe i (tak osobiście, bo to tylko moje preferencje) pisz więcej dialogów.
Jak też rozumiem nie będziesz opisywać Hermiony i innych postaci w kanonie?
No i pięknie się zapowiada ;DD
OdpowiedzUsuń